- Efekt zielonej wyspy wziął się w dużej mierze stąd, że zaczęliśmy wydawać fundusze unijne właśnie wtedy, kiedy to było najbardziej potrzebne - mówi Maciej Bukowski z Instytutu Badań Strukturalnych. Na zlecenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego IBS oraz Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową i Wrocławska Agencja Rozwoju Regionalnego sprawdziły, jak fundusze europejskie wpływają na polską gospodarkę. Wszyscy badacze doszli do tych samych wniosków -
Polska rozwija się dzięki pieniądzom z Unii. Gdybyśmy ich nie mieli, to zeszłoroczny
PKB byłby mniejszy o 3,7-5,6 proc. Z kolei większe byłoby
bezrobocie - o 1,2-3,2 pkt proc. Pieniądze z Brukseli zwiększyły inwestycje. I to o 17-32 proc. - W czasie kryzysu duża część inwestycji to były inwestycje realizowane w sektorze publicznym za fundusze europejskie. W całym okresie 2004-11 połowa przyrostu inwestycji była możliwa dzięki pieniądzom z Unii - mówi Bukowski.
Więcej inwestycji sprawiło, że zmienia się struktura gospodarki. Mniej osób znajduje pracę w rolnictwie i usługach, a więcej w przemyśle, przede wszystkim w budownictwie.
Jak wynika z badań, fundusze przynoszą też duże korzyści regionom. I to szczególnie tym najbiedniejszym. Do 2015 najwięcej z polityki spójności skorzystają województwa lubuskie, warmińsko-mazurskie i świętokrzyskie, zarówno jeśli chodzi o poprawę sytuacji na
rynku pracy, jak i PKB na mieszkańca. - Wyniki badań mówią o jednoznacznie dobrym wpływie polityki spójności na polską gospodarkę - mówi wiceminister rozwoju regionalnego Marceli Niezgoda.
Choć już teraz odczuwamy pozytywny wpływ funduszy, to analitycy prognozują, że najlepsze jeszcze przed nami. - Do tej pory głównie wydawaliśmy pieniądze, teraz będziemy mieć więcej refundacji niż wydatków, więc końcowy efekt będzie lepszy - tłumaczy Niezgoda. Za trzy lata PKB może być wyższy o dodatkowe 5,7-7,4 proc. Bezrobocie ma spaść nawet o 3 pkt proc., a wskaźnik zatrudnienia wzrośnie o 4,4 proc. Fundusze unijne przyczyniają się do zmniejszania przepaści między Polską a starą UE. Dziś PKB na mieszkańca Polski to 63 proc. unijnej średniej. Za dwa lata ma to być ok. 69 proc. W dłuższym okresie ma się również poprawić stabilność finansów publicznych i
eksport.