Swój nietypowy projekt Buckley stworzył w lobby biurowca w Dublinie, który stoi pusty od czterech lat, gdy skończyła się jego budowa. To najlepszy symbol wybuchu wielkiej bańki na rynku
nieruchomości, która doprowadziła do wybuchu ogromnego kryzysu w Irlandii, a wielu mieszkańców tego kraju wpędziła na skraj bankructwa.
Ściany i meble
mieszkania, w którym Buckley obecnie mieszka, są oklejone ścinkami banknotów euro. - To symbol szaleństwa, które ogarnęło nas wszystkich. Ludzie wydawali miliardy euro na inwestycje w budynki i nieruchomości, które teraz są nic niewarte. A ja... chciałem stworzyć coś z niczego - mówi Buckley w rozmowie z agencją Reuters. Jak pisze, zmielone, nieużywane już banknoty, które przechowywane są w specjalnych brykietach, wypożyczył z irlandzkiej mennicy.
Stało się tak przez praktycznie nieograniczony dostęp do
kredytów, o czym przekonał się sam Buckley. Kilka lat temu, choć nie miał stałego źródła dochodu, bez problemu otrzymał kredyt na zakup domu o wartości 365 tys. euro. Od tego czasu ma poważne problemy ze spłatą rat, żyje z żoną w separacji, a wartość jego domu zmniejszyła się o jedna trzecią.
Projekt "mieszkania wartego miliard" robi duże wrażenie - fragmentami banknotów euro oklejone są ściany i podłoga, w mieszkaniu są też obrazy zrobione z tego samego materiału, w tym jeden wykonany z monet o nominale 5 eurocentów.
Buckley w rozmowie z Reutersem mówi, że chce, aby europejscy politycy zażegnali kryzys w
strefie euro. Jednak, jeśli tak się nie stanie, a euro upadnie i wyjdzie z użytku, z radością użyje banknotów do swoich kolejnych projektów artystycznych.
- Co by nie mówić o euro, są świetnym izolatorem - mówi Buckley i dodaje, że w mieszkaniu jest teraz tak ciepło, że nawet w mrozy śpi, nie nakrywając się kołdrą.