Biznes Ludzie Pieniądze

Podatek od transakcji finansowych: głos na rzecz konstruktywnej debaty

Algirdas Šemeta, Komisja Europejska
02.02.2012 , aktualizacja: 01.02.2012 19:46
A A A Drukuj
Konieczna jest otwarta i szczera debata na temat podatku od transakcji finansowych. Debata ta musi być jednak prowadzona na podstawie faktów i w granicach zdrowego rozsądku oraz uwzględniać realia - przekonuje Algirdas Šemeta, członek Komisji Europejskiej, odpowiedzialny za sprawy podatków, unii celnej, audytu i zwalczania nadużyć finansowych.
Algirdas Semeta, unijny komisarz ds. podatków
Algirdas Semeta, unijny komisarz ds. podatków
Szanse na wprowadzenie europejskiego podatku od transakcji finansowych wydają się stopniowo rosnąć. Stanowiska na temat różnych aspektów wniosku przedłożonego przez Komisję stają się coraz bardziej zbieżne, a jednocześnie wnoszony jest konstruktywny wkład w rozwiązanie spornych kwestii. Równolegle koncepcja podatku od transakcji finansowych zyskała znaczne wsparcie wśród opinii publicznej. Obywatele dobrze zdają sobie sprawę z jego potencjalnych korzyści - bardziej sprawiedliwego podziału obciążeń podatkowych, większej stabilności w sektorze finansowym oraz znacznych dochodów budżetowych.

Nie jest jednak niespodzianką, że im bardziej zbliżamy się do wprowadzenia tego podatku, tym mniej rzeczowymi argumentami posługują się jego przeciwnicy. Przedstawione przez Komisję dane zostały wyrwane z kontekstu i przeinaczone tak, aby nakreślić katastroficzne wizje wpływu podatku na wzrost gospodarczy, zatrudnienie i konkurencyjność. Łatwo jest wzbudzać tego rodzaju nieuzasadnione obawy, ale takie zachowanie jest nieodpowiedzialne. Niewątpliwie konieczna jest otwarta i szczera debata na temat podatku od transakcji finansowych. Debata ta musi być jednak prowadzona na podstawie faktów i w granicach zdrowego rozsądku oraz uwzględniać realia wypracowanego przez Komisję wniosku.

Najwyższy zatem czas obalić niektóre z mitów, które narosły wokół naszego wniosku dotyczącego podatku od transakcji finansowych.

Po pierwsze, jeśli chodzi o skutki gospodarcze, podatek ten nie zaszkodzi wzrostowi gospodarczemu i konkurencyjności w Europie ani nie doprowadzi do likwidacji miejsc pracy. Każdy podatek rozpatrywany w odosobnieniu stanowi koszt dla gospodarki. Jednak koszty podatku od transakcji finansowych są niewielkie, a w obliczu ogromnego wsparcia, jakie sektor finansowy otrzymał w ostatnich latach, są one również w pełni zasadne. Ponadto należy uwzględnić pozytywne skutki płynące z wykorzystania wpływów z tego podatku. Jeżeli prognozowane wpływy w wysokości 57 mld euro rocznie zostaną przeznaczone na konsolidację budżetów krajowych, obniżenie innych podatków lub inwestycje w usługi użyteczności publicznej oraz infrastrukturę publiczną, skłonny byłbym nawet twierdzić, że podatek od transakcji finansowych może mieć pozytywny wpływ na wzrost gospodarczy i zatrudnienie w Europie.

Po drugie, możemy spokojnie pominąć argumenty sugerujące, że w ostatecznym rozrachunku ciężar nowego podatku spadnie na zwykłych obywateli oraz inne przedsiębiorstwa. Na początek należy podkreślić, że codzienne transakcje finansowe dokonywane przez obywateli i przedsiębiorstwa są wyłączone z zakresu podatku. Z objętych nim transakcji 85 proc. jest dokonywanych między samymi instytucjami finansowymi. Jeżeli sektor finansowy, który jest docelowo podmiotem podatku, przerzuci część kosztów na swoich klientów, skutki tego nie będą ostatecznie nieproporcjonalne. Każdego obywatela, który przykładowo kupuje akcje o wartości 10 tys. euro, stać z pewnością na zapłacenie 10 euro podatku przypadającego od takiej transakcji.

I wreszcie: ci, którzy utrzymują, że podatek od transakcji finansowych doprowadzi do masowej ucieczki rynków finansowych z Europy, albo nie przeczytali uważnie wniosku Komisji, albo go nie zrozumieli. Wniosek zawiera bowiem istotne środki służące właśnie zmniejszeniu ryzyka wystąpienia takiej sytuacji: niską stopę podatku, szeroką bazę podatkową oraz - co najważniejsze - zasadę przewidującą opodatkowanie transakcji w państwie siedziby danej instytucji. Sprawia ona, że instytucje finansowe, które pragną uniknąć podatku od transakcji finansowych, będą musiały zupełnie zrezygnować ze swoich europejskich klientów, co wydaje się mało prawdopodobną reakcją na tak niewielki ciężar podatkowy.

Ci, którzy piętnują podatek od transakcji finansowych, powinni się również zastanowić nad tym, jakie są dla niego alternatywy. Wiele państw członkowskich sięga właśnie kresu swoich możliwości, jeśli chodzi o akceptowalne dla ogółu nowe środki służące oszczędnościom budżetowym. Czy ten niewielki podatek nałożony na sektor finansowy byłby rzeczywiście gorszy dla wzrostu gospodarczego i konkurencyjności od kolejnych podwyżek podatków dochodowych bądź głębszych cięć w wydatkach publicznych? Czy w sytuacji, gdy przeciętni obywatele muszą zaakceptować wyższe podatki obciążające ich zarobki oraz ceny żywności i paliw, jak również ograniczenia podstawowych usług publicznych, rzeczywiście brak jest podstaw, by oczekiwać od sektora finansowego wniesienia swojego udziału?

Podatek od transakcji finansowych daje możliwość pozyskania nowego źródła istotnych wpływów budżetowych oraz nowego wyważenia obciążeń podatkowych, tak by były one ponoszone przez te podmioty, które mogą ich ciężar udźwignąć.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów