Wypowiedzi chińskich polityków wskazują na pewne zdystansowanie się do projektu zakupów obligacji EFSF i ESM.
Chiny na pewno będą to rozważać, ale nie widać twardej informacji, że do takiego zaangażowania rzeczywiście dojdzie.
To, co jest również istotne dla Chińczyków, to ocena ryzyka inwestycji. Muszą brać pod uwagę różne możliwe scenariusze w
strefie euro. Ostatni miesiąc był dla eurolandu bardzo dobry, pokazały to aukcje obligacji państw
strefy euro. Jeżeli to się utrzyma, to skłonność do inwestycji w papiery EFSF i ESM wzrośnie. Jednak ciągle nie wiadomo, co się wydarzy: czy będzie recesja i jak głęboka, jak będzie się zmieniać poziom długu Hiszpanii i Włoch?
Ostatnio dzięki aktywności
Europejskiego Banku Centralnego (zakupom obligacji i tanim pożyczkom dla banków) sytuacja została ustabilizowana. Dzięki temu mamy lepsze nastroje zarówno na giełdzie, jak i na rynku obligacji. Jednak możliwości EBC wpływania na realne sfery gospodarki są ograniczone. Musimy więc czekać na rozwój wydarzeń. Jeżeli będą szanse, że
strefa euro wróci na ścieżkę wzrostu, to jednocześnie ryzyko przyrastania długu Hiszpanii i Włoch będzie malało.
Jeżeli Chińczycy zdecydują się na zaangażowanie w pomoc strefie euro poprzez zakupy papierów emitowanych przez EFSF czy ESM, to będzie to według mnie pomoc tylko na symboliczną skalę. Te papiery nie mają dużej płynności. Wtedy możliwości wychodzenia z inwestycji są ograniczone, a przecież Chiny mają duże rezerwy. Chętnie więc robią zakupy na amerykańskim rynku, gdzie ta płynność jest duża.
Co Chińczycy mogą dostać w zamian od strefy euro? Wsparcie w globalnych rozmowach dotyczących handlu. Nie chodzi o zgody na konkretne projekty, tylko bardziej o wspieranie stanowisk Chin na forum globalnym. Dla Chińczyków ważnym elementem byłoby poparcie ze strony Europy w uznaniu chińskiej gospodarki za w pełni rynkową.