Wzrost liczby użytkowników Facebooka rozkłada się na cały świat, przy czym w 2009 najszybciej rosnącymi regionami były Stany Zjednoczone,
Kanada oraz Europa, zaś w roku 2011 wzrost w tych regionach spowolnił - w trakcie ostatnich trzech miesięcy mieliśmy nawet do czynienia ze spadkiem o około 280 i 230 tys. użytkowników odpowiednio w
USA i w Wielkiej Brytanii. W Stanach i w Kanadzie (łącznie) oraz w Europie kwartalny wzrost w drugim półroczu 2011 r. wynosił zaledwie odpowiednio 1,7 proc. i 3,6 proc. Pomimo tego nieco ślimaczego tempa kwartalny wzrost liczby klientów w 2011 r. wyniósł przeciętnie 8,6 proc.- był on napędzany głównie przez Azję i resztę świata. Wydaje się, że rynki Facebooka w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie oraz Europie właśnie dojrzewają. W przypadku Stanów i Kanady Facebookowi udało się zdobyć nieco ponad 50 proc. ludności! Internet jest w Stanach i w Kanadzie technologią dojrzałą - jego penetracja przekracza 60 proc., z czego Facebookowi udało się przejąć około 80 proc. potencjalnych użytkowników. To robi wrażenie!
Aktywni użytkownicy stanowią podstawę modelu biznesowego Facebooka, ponieważ są odbiorcami płatnych reklam i prawdopodobnie chcą kupować Facebook Credits za pośrednictwem zróżnicowanych aplikacji rozrywkowych. W miarę spowalniania rozwoju rynków dojrzałych niezwykle istotne stanie się dla Facebooka poszukiwanie innych źródeł wzrostu. Jakie okazje ma do wykorzystania Facebook i co one oznaczają?
Dostęp do Internetu Jedynie niewielka część z 6,4 mld zamieszkujących tę planetę ludzi posiada połączenie z internetem. Niektórzy z nich są już członkami różnych internetowych społeczności, a niektóry nie są nimi zainteresowani - za przeszkody uważane są również ograniczenia prawne, np. w Chinach. Ograniczenia takie sprawiają, że liczba potencjalnych użytkowników Facebooka jest ograniczona. Jeżeli wierzyć danym Internet World Stats, na koniec 2010 r. na świecie znajdowało się 2 mld osób, które miały dostęp do internetu. Liczba ta szybko rosła w ostatnim dziesięcioleciu - w przyszłości spodziewany jest dalszy jej wzrost, ponieważ coraz więcej państw rozwijających się tworzy i rozbudowuje swoją infrastrukturę internetową. Przeciętnie 35 proc. ludności krajów to aktywni użytkownicy Facebooka. Oznacza to jednak średnio około 55 proc. wszystkich użytkowników internetu w każdym z państw. Dotarcie do kolejnych osób może zatem okazać się trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Ponieważ Facebook jest już od kilku lat powszechnie znany, można się spodziewać, że większość osób zainteresowanych posiadaniem konta w tym serwisie już je założyło. Oczywiście, są jeszcze antyfani Facebooka, którzy co prawda nie posiadają konta, ale być może w końcu się zdecydują na jego założenie, jednak nie reprezentują oni przesadnie licznej grupy światowych użytkowników internetu.
Facebookowi udało się przekonać przeciętnie 55 proc. użytkowników internetu - osoby te stały się aktywnymi w skali miesiąca użytkownikami jego sieci społecznościowej. Facebook mógłby jednak mieć duży potencjał na rynkach takich, jak Indie, Brazylia czy RPA, gdzie infrastruktura internetowa zdecydowanie nie jest tak rozwinięta jak w Europie czy w Stanach. Dotarcie do całej populacji tych krajów nie jest jednak czymś, na co Facebook może wywierać wpływ samodzielnie, ponieważ jest on przedsiębiorstwem zależnym od ogólnego rozwoju lokalnych gospodarek i ich infrastruktury internetowej.
Problemy z infrastrukturą i lokalna konkurencja Według danych Internet World Stats jedynie około 7,5 proc. spośród 1,2 mld mieszkańców Indii zalicza się do grona aktywnych użytkowników internetu. Wśród 88 mln podłączonych do niego Hindusów 49 proc. jest już użytkownikami aktywnymi. Poprawa infrastruktury internetowej w Indiach mogłaby zatem okazać się istotnym czynnikiem wpływającym na tak ważny dla obecnego modelu biznesowego Facebooka przyrost bazy klientów. Jak już jednak wspomnieliśmy, rozwój infrastruktury zależy od sytuacji gospodarczej kraju, a nie od działań marketingowych Facebooka. Kolejnym interesującym przypadkiem jest Brazylia. Nawet pomimo to, że połowa mieszkańców jest tam podłączona do internetu, liczba użytkowników Facebooka jest niższa od przeciętnej. Chociaż Facebook dostępny jest w 50 językach (w tym w portugalskim), ludność ma wybór między Facebookiem a jego konkurentem Orkutem (z siedzibą w Indiach). Orkut jest w istocie własnością
Google'a - firmy, która nie tylko zapewnia niezbędne technologie, ale i dokłada wszelkich starań, aby obronić swój udział w rynku przed zakusami mającego apetyt na zwiększenie zasięgu w tym regionie Facebooka.
Podobnie wśród 845 milionów użytkowników Facebooka brakuje niewielu krajów z dużą liczbą ludności. W państwach takich, jak
Rosja,
Chiny i Korea Południowa, Facebook musi stawiać czoła poważnej konkurencji ze strony lokalnych sieci społecznościowych takich jak Orkut (Brazylia i Indie), vKontakte (Rosja), Mixi (Japonia), Sina (Chiny) czy Renren (Chiny). Chiny są jednak dla Facebooka stosunkowo zamkniętym rynkiem - wielu internetowych gigantów, takich jak Google, Yahoo! czy Twitter, zostało już pokonanych przez występującą na tym rynku presję regulacyjną i polityczną. Jeżeli jednak Facebookowi uda się przezwyciężyć te bariery, lokalni konkurenci z pewnością będą w stanie stawić czoła wszelkiej konkurencji zewnętrznej.
Podsumowanie Oto podsumowanie barier, które mogłyby ograniczać rozwój Facebooka:
Na świecie żyje obecnie 6,4 mld ludzi.
Spośród tych 6,4 mld w 2010 r. jedynie 2 mld miało dostęp do internetu.
Chiny obecnie nie są dla Facebooka rynkiem otwartym.
W Indiach występują ograniczenia związane z nierozwiniętą infrastrukturą internetową.
Facebook nie jest nowością, a ci, którzy byli nim wystarczająco zainteresowani, by założyć sobie konto, najprawdopodobniej już to zrobili.
Rynki w krajach rozwiniętych są już praktycznie dojrzałe.
Można też pokusić się o szybkie oszacowanie maksymalnej liczby klientów, jaką Facebook może pozyskać w najbliższych latach. Jeżeli przyjmiemy, że liczba osób podłączonych do internetu przez najbliższe trzy lata będzie co roku rosnąć o 25 proc., otrzymamy 2,5 mld aktywnych użytkowników. Spośród nich 600 mln będą stanowić mieszkańcy Chin. Rosja i Japonia również mogą okazać się rynkami trudnymi do podbicia z uwagi na lokalną konkurencję i bariery językowe, które wykluczą z zasięgu Facebooka kolejne 180 mln użytkowników. W rezultacie pozostanie 1,72 mld użytkowników internetu.
Zakładając, że 80 proc. spośród nich będzie faktycznie zainteresowanych dzieleniem się informacjami o swoim życiu w sieci społecznościowej, a na dodatek wybierze Facebooka, a nie sieci konkurencyjne, uzyskamy potencjalną bazę klientów liczącą 1,38 mld użytkowników.
Ponieważ Facebook posiada obecnie 845 mln aktywnych użytkowników, potencjalna baza klientów oznacza możliwość pozyskania kolejnych 530 mln (mniej więcej). Pytanie brzmi: ile w rzeczywistości będzie kosztować Facebooka pozyskiwanie kolejnych użytkowników w kontekście wzrostu dojrzałości rynków zachodnich? Prawdopodobnie więcej niż dotychczas.