System handlu emisjami to generator pieniędzy, które potem przeznaczane są na inwestycje w ekologiczne technologie. W krótkiej perspektywie europejskie linie lotnicze, które kupują emisje, mogą być na słabszej pozycji w stosunku do swoich konkurentów spoza programu. Jednak w dłuższej perspektywie, dzięki nowym technologiom, mogą być lepsze od konkurencji
fot. Shutterstock
Od tego roku Europa włączyła linie lotnicze w handel emisjami CO2. To oznacza, że wszystkie emisje są rejestrowane i wydawane specjalne jednostki emisji, którymi potem firmy handlują. Linie lotnicze, jeśli chcą latać do Europy, powinny kupić taka ilość tych jednostek, ile emitują CO2. Zebrane w ten sposób pieniądze są przeznaczone na inwestycje, które mają chronić klimat. Tak więc cały system handlu emisjami jest generatorem środków, które inwestujemy w nowoczesne, oszczędne technologie.
System handlu emisjami powstał na bazie porozumienia z Kioto. Lotnictwo jest z niego włączone tylko na mocy decyzji samej Europy. To, że linie lotnicze spoza Unii odmawiają przyłączenia się nie doprowadzi do załamania programu handlu emisjami. Jednak może spowodować, że europejskie linie lotnicze będą przez pewien czas na gorszej pozycji w stosunku do swoich konkurentów, ale ten kij ma dwa końce. Objęcie linii lotniczych systemem handlu emisjami to decyzja europejska, więc może okazać się, że Komisja Europejska będzie wprowadzała mniej preferencyjne rozwiązania dla tych przewoźników, które nie biorą udziału w programie. Poza tym filozofia handlu emisjami polega na tym, że zebrane w ten sposób pieniądze są przeznaczane na inwestycje w nowe, bardziej oszczędne technologie. To oznacza, że w dłuższej perspektywie, kiedy zostaną one wdrożone, europejscy przewoźnicy mogą zyskać przewagę.
Bełkot. Prędzej ludzi finansowo i psychicznie wykończą niż sami ludzie zniszczą Ziemię.
myslacyszaryczlowiek1
Oceniono 1 raz
1
Człowiek i przyroda są ciepłolubne, klimat na przestrzeni wieków się zmieniał. Już dajcie spokój z wymyślaniem głupot bo ten system zaczyna się walić. Sięgacie już do ostatnich rezerw zmuszając 67 letnich starców do pracy, i zabierając sześcioletnim dzieciom dzieciństwo przymuszając je do obowiązku szkolnego. A tworzycie kolejne biurokratyczne stanowiska pracy - ktoś tym handlem, nadzorem nad tym będzie się zajmował. Ludzie jak będą mieli latać to będą latali, czyli emisja CO2 od tego się nie zmniejszy. To kolejny jakiś bzdet mający za zadanie zwiększyć zatrudnienie wśród wykształconych ludzi, a z ich pracy nie przybędzie chleba, samochodów czy cokolwiek co jest potrzebne ludziom.