Biznes Ludzie Pieniądze

Co się odwlecze... czyli atak zimy podnosi bezrobocie

Patrycja Maciejewicz
07.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 20:50
A A A Drukuj
W styczniu stopa bezrobocia wyniosła 13,3 proc. - podało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. To spory skok, ale eksperci uspokajają - zimą zawsze ubywa prac sezonowych. W tym roku stopa bezrobocia ma sięgnąć maksymalnie blisko. 13,5 proc.
O ile zmieniała się liczba zarejestrowanych bezrobotnych
O ile zmieniała się liczba zarejestrowanych bezrobotnych
Na pierwszy rzut oka szacunki resortu pracy lekko szokują - w grudniu stopa bezrobocia wynosiła 12,5 proc., a w styczniu już 13,3 proc. Rok temu wzrost stopy bezrobocia wyniósł 0,7 pkt. proc., a w liczbach bezwzględnych - 150 tys. osób. Teraz - 138,8 tys. Ministerstwo tłumaczy, że to dlatego, iż do obliczeń przyjęto mniejszą liczbę pracujących niż na początku 2011 roku i jeśli GUS przeliczy liczbę pracujących, to ostatecznie stopa bezrobocia może okazać się niższa.

- Nie uważam, żeby dane za styczeń były niepokojące. Początek roku zawsze jest okresem zwiększonego wzrostu bezrobocia - w grudniu kończą się umowy o pracę, mamy środek zimy, więc wszelkie prace sezonowe zamierają - powiedział PAP minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.

Zdaniem Aleksandry Świątkowskiej, ekonomistki z Banku Ochrony Środowiska, większość styczniowego wzrostu bezrobocia to efekt sezonowy, na dodatek skoncentrowany w czasie.

- Normalnie bezrobocie rosłoby silniej w poprzednich miesiącach, ale w tym zima była wyjątkowo łagodna, do połowy stycznia sprzyjała pracom budowlanym, dlatego mamy tak duży wzrost - tłumaczy w rozmowie z "Gazetą".

- To widać nawet po moim biurze, które jest obstawione rusztowaniami. Jeszcze miesiąc temu pracowali na nich ludzie, teraz roboty zamarły - zgadza się Piotr Rogowiecki, ekspert Pracodawców RP.

Jednak jego zdaniem swój udział ma też obawa o to, w jakiej kondycji będzie w tym roku nasza gospodarka.

- W ubiegłym roku wzrost PKB przekroczył 4 proc. W tym przy najlepszych wiatrach nie uda się takiego wyniku osiągnąć. Skończyła też obowiązywać ustawa antykryzysowa, która pozwalała na elastyczne naliczanie czasu pracy. Firmy spodziewają się mniejszej liczby zamówień i rezygnują z pracowników, których nie będą potrzebować - wyjaśnia Rogowiecki.

Lewiatan przypomina też o podwyżce składki rentowej, która podnosi koszty zatrudnienia.

Według danych resortu żadne województwo nie uniknęło wzrostu stopy bezrobocia - największy był w Lubuskim (1,2 pkt proc.), a najmniejszy w Mazowieckiem (0,5 pkt proc.).

W styczniu pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 48,4 tys. ofert pracy, o ponad 13 tys. więcej niż w grudniu. Rok wcześniej liczba ta była o 1,8 tys. niższa.

Ekonomiści uważają, że w tym roku bezrobocie już mocno nie wzrośnie. - W lutym będzie to około 13,5 proc., potem w marcu stabilizacja, a od kwietnia sezonowy spadek - przewiduje ekspert Pracodawców RP. Aleksandra Świątkowska wyjaśnia, że to m.in. dlatego, że pewne pogorszenie sytuacji na rynku pracy nastąpiło już w ubiegłym roku, niejako zapobiegawczo, z wyprzedzeniem. Na koniec roku stopa bezrobocia wyniesie około 13 proc.

Zdaniem ekspertów firmy nie będą szarżować ze zwolnieniami - wskazują na to m.in. badania firm rekrutacyjnych Manpower i Randstad. Odsetek planujących zatrudniać wciąż jest większy niż tych, które planują zwalniać, choć rok temu przewaga ta była nieco większa.

Wielu pracodawców zdaje sobie sprawę, że ponowne znalezienie odpowiedniego pracownika i jego przeszkolenie sporo kosztuje.

- To nie te czasy, kiedy w kłopotach pierwsze, co się robi, to zmniejsza koszty zatrudnienia. Takie cięcie na ślepo mieliśmy w 2000 roku, wówczas stopa bezrobocia sięgnęła 20 proc. - kwituje Rogowiecki.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy