Biznes Ludzie Pieniądze

Jak zrobić biznes za miliony? Podpowiedzą ci eksperci

Rozmawiała Katarzyna Zachariasz
10.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 18:22
A A A Drukuj
Już za miesiąc w Polsce ruszy pierwszy e-corner - specjalne seminaria, na których uznani przedsiębiorcy i ludzie biznesu będą wyjaśniali młodym ludziom, w jaki sposób osiągnąć sukces. - Przedsiębiorcy podzielą się swoim doświadczeniem w prowadzeniu firm. Takie seminaria są wielką inspiracją dla uczestników - mówi Iwona Cymerman, organizatorka cyklu spotkań
Współzałożyciel Google'a Larry Page był jednym z prelegentów e-cornera na uniwersytecie Stanford
Fot. Paul Sakuma AP
Współzałożyciel Google'a Larry Page był jednym z prelegentów e-cornera na uniwersytecie Stanford
Katarzyna Zachariasz: 40 młodych polskich naukowców wróciło ze Stanfordu i zakłada teraz e-corner. Co to właściwie jest?

Iwona Cymerman: To seminaria, na których przedsiębiorcy dzielą się swoim doświadczeniem związanym z prowadzeniem firmy - od momentu, kiedy wpadli na pomysł, poprzez założenie firmy, aż do momentu, kiedy rozwinęli ją albo sprzedali i założyli kolejną. Albo kiedy nie udało im się. Takie seminaria są wielką inspiracją dla uczestników. Pokazują, że choć wielokrotnie coś się nie udaje, to każdy z tych problemów jest wyzwaniem. I jeśli je dostrzeżemy, to uda się nam zrealizować nasze plany.

Dla pani osobiście historie usłyszane na Stanfordzie były taką inspiracją?

- Największe wrażenie zrobiło na mnie dwóch przedsiębiorców - Brad Feld i Marten Mickos. U obu zafascynowała mnie wielka skromność. Marten Mickos założył MySQL AB. To przecież firma znana każdemu informatykowi. A on mówił, że każdego dnia, kiedy budzi się rano, zastanawia się, czy na pewno zrobił wszystko, co mógł, czy powinien prowadzić tę firmę, czy jest na dobry miejscu. Zawsze wydawało mi się, że osoby, które tyle osiągnęły, dokładnie wiedzą, co mają robić. A okazuje się, że one też mają pełno wątpliwości. Z kolei Brad Feld dużo czasu poświęcał pracy. W pewnym momencie stwierdził, że praca to nie wszystko. Przeprowadził się w głąb Stanów Zjednoczonych, kupił ranczo i nauczył się dzielić czas na pracę i na odpoczynek. Teraz jest przedstawicielem Venture Capital, czyli inwestuje w młode firmy. Jednak ma do tego specyficzne podejście - jeśli projekt podoba mu się, jeśli ma "to coś", inwestuje w niego.

W Polsce nie ma podobnej inicjatywy?

- Może są, ale raczej na zasadzie pojedynczych rozmów. A my chcemy, żeby to był cały cykl w ramach uczelni i uczelnianych centrów transferu technologii. Bo znani przedsiębiorcy mogą nie chcieć mówić do 20 osób, ale do 200 już tak.

Tylko jak zdobyć te 200 osób?

- Nasze seminaria będą na żywo transmitowane w centrach transferu technologii w całej Polsce. Jeśli w dziesięciu ośrodkach będzie po 20 osób, a na pewno znajdzie się co najmniej tyle, to w sumie mamy już 200 osób. Zakładamy też udział publiczności. Więc najpierw wykład przedsiębiorcy, a potem czas na zadawanie pytań.

Kogo chcecie zapraszać?

- Przygotowaliśmy listę osób, których chcielibyśmy posłuchać. Jesteśmy już po pierwszych rozmowach i mamy już kilka wstępnie potwierdzonych gości. Zależy nam na osobach, które odniosły sukces w biznesie. I na tych znanych, i na tych, którzy niedawno rozpoczęli działalność. Ich historie są bliższe obecnym realiom zakładania firmy. Nie wykluczamy też zapraszania przedsiębiorców z zagranicy. Zależy nam na tym, żeby to były osoby energetyczne, ale bez nadmiernego przerostu ego. Nie chodzi nam o reklamę firmy ani o koloryzowanie. Chcemy usłyszeć prawdę, jak to jest zakładać i prowadzić własną firmę. Bo nie zawsze wszystko idzie łatwo, najczęściej życie nas zaskakuje, pojawiają się trudności. I interesuje nas właśnie to, jak sobie z nimi radzić.

Przedsiębiorcy zgadzają się występować bez problemu?

- Jak do tej pory wszystkie osoby, z którymi rozmawialiśmy zgodziły się. Jedna z nich nawet znała stanfordzki e-corner i mówiła, że w chwilach zwątpienia ogląda tamte nagrania. Pewnie znajdą się trudniejsze przypadki, ale będziemy nad nimi pracować. Naszym plusem jest to, będziemy transmitować spotkania. Dzięki temu możemy zapraszać też lokalnych przedsiębiorców. Na przykład właściciel firmy z Bydgoszczy nie musi przyjeżdżać do Warszawy, żeby opowiedzieć nam swoją historię. Może to zrobić u siebie na miejscu.

Dla Was spotkania są inspiracją, a dla przedsiębiorców? Dlaczego mieliby się zgodzić na udział w e-cornerze?

- W wypadku Stanfordu powody są dwa. Pierwszy to prestiż i marka tamtejszego e-cornera, ale jest też druga motywacja, która płynie z wnętrza człowieka. Prelegenci to ludzie, którzy już dostali sporo od życia i teraz chcą inspirować innych. Bo za udział w e-cornerze nie dostają żadnego wynagrodzenia, ani nie dostają zwrotu za dojazd. Robią to, bo chcą się podzielić swoimi doświadczeniami z innymi.

Kiedy rusza polski e-corner?

- Chcemy od razu wystartować z całym programem 10-15 spotkań. Tak, żeby było wiadomo, kiedy są kolejne wykłady, i był czas na rozreklamowanie ich. Były już próbne transmisje. Mamy już kilka potwierdzonych osób i teraz tylko musimy ustalić daty. Myślę, że ze wszystkim uda się ruszyć już w marcu.

Zobacz e-corner na Stanfordzie .

Iwona Cymerman pracuje w Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie. Była w pierwszej grupie młodych naukowców, którzy w ramach programu Top 500 Innovators , wyjechali na dwumiesięczne staże do Doliny Krzemowej.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (8)

  • gtpress

    0

    za PRL-u na wioskach byl AGRONOM, ktory doradzal Rolnikom jak i co posiac, by plony zebrac, sprzedac i w nastepnym roku znow posiac....... oczywiscie, w ramach transformacji takie "agronomowki" poszly sie je......c za grosze lub wykupili wedrowni cwaniacy.....

  • artremi

    Oceniono 1 raz 1

    Dlaczego polscy przedsiebiorcy nie moga nawet wymyslec polskiej nazwy i uzywaja "e-corner"?

  • mniklasp

    0

    e-corner to jest entrepreneurship, czyli nie od electronic , czyli pierwszy blad autora ktory tego nie wyjasnia. przyklad venture capitalist jest nagiete poniewaz trzeba miec kapital , tylko skad wziac np milion dolarow . Ci przenterzy ze Stanford to ludzie z branzy internetowej, to juz jest przegrane i nie daje szans mlodym Polakom. Innowacyjnosc wbiotechnologi w Polsce to rowniez paru naukowcow i pare milionow dolarow na poczatek i 10 lat pracy, bez zyskow.

  • Gość: Rosaki

    0

    Wydaje mi się, że jest w Polsce wiele takich inicjatyw. Może nie z zakresu Biotechnologi czy jakiś zaawansowanych technologii, ale wystarczy wspomnieć EastCamp. Olcamp, Aule Polską, 3camp, LublinIT, Barcamp Poznań. I wiele, wiele, wiele innych: www.eventcookie.pl

  • newyorker77

    Oceniono 7 razy 5

    W POlandii mozna - co najwyzej - wpasc w dziure w chodniku, lecz nie na pomysl zalozenia i prowadzenia wlasnego biznesu. Tysiace juz to przecwiczylo na wlasnym tylku ow test przy polskiej biurokracji, tzw. innowacyjnosci, najwyzszych w Europier kosztach produkcji, trudnosciach z zaopatzrzeniem w surowiec, "zyczliwosci" skarbowki oraz chlopcow z miasta etc etc. Prosze, wiec, nie robcie ludziom wody z mozgu, bo to niehigieniczne.

  • artus

    Oceniono 6 razy 6

    Pani Katarzyno, z czystej rzetelności dziennikarskiej warto zamieścić jakikolwiek link do strony konferencji. Bo może ktoś z czytających miałby ochotę się zapisać. Niestety Google nic ciekawego nie pokazuje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX