Z powodu awarii rurociągu Przyjaźń z Rosji od soboty nie płynie ropa do litewskiej rafinerii w Możejkach, którą przejmuje PKN Orlen.
Dopiero wczoraj rafineria w Możejkach ujawniła, że nie dostaje rosyjskiej ropy. Powodem jest awaria systemu rurociągów Przyjaźń w okolicach rosyjskiego miasta Briańsk, niedaleko granicy z Białorusią i Ukrainą. Także władze Rosji z dwudniowym opóźnieniem poinformowały o awarii. Ministerstwo zasobów naturalnych Rosji stwierdziło, że mogło dojść do "katastrofy ekologicznej" i zalania ropą obszaru 10 km kw. Alarmujących doniesień nie potwierdził koncern Transnieft, który jest właścicielem rosyjskich rurociągów. Stwierdził, że ropa zalała obszar tylko 360 m kw. i w czasie weekendu szkody usunięto.
Także rafineria w Możejkach w swoim komunikacie "zakłada, iż naprawa rurociągu została dokonana w czasie weekendu". Jednak do południa w poniedziałek Rosjanie nie poinformowali litewskiej firmy, kiedy wznowią dostawy.
Z powodu awarii Przyjaźni rafineria w Możejkach musiała ograniczyć produkcję, ale nie ma mowy o jej zatrzymaniu. Litewska firma dostaje ropę tankowcami - w lipcu dotarł do niej tankowcem transport 100 tys. ton ropy (jedna piąta przerobu). We wtorek zacznie się rozładunek kolejnego tankowca, a dwa następne dopłyną w sierpniu.
Część analityków obawiała się problemów w dostawach rosyjskiej ropy na Litwę, kiedy w maju za zgodą władze w Wilnie PKN Orlen podpisał umowę o odkupieniu rafinerii w Możejkach od upadającego koncernu Jukos. Rywalizację o zakłady Orlen wygrał z rosyjskimi koncernami TNK-BP i Łukoil. Odpowiadając na obawy, polski koncern przypominał, że władze Rosji zapewniały, iż są rzetelnym dostawcą ropy do państw UE. PKN zapowiadał też, że zapewni ropę dla Możejek.
Być może w przyszłości litewska rafineria będzie korzystać także z dostaw kaspijskiej ropy naftowej transportowanej przedłużonym do Gdańska ukraińskim rurociągiem Odessa - Brody. Pomysł ten popiera UE, ale nie budzi on entuzjazmu w Moskwie. Jak się dowiedzieliśmy, w tym roku na posiedzeniu polsko-rosyjskiej rządowej komisji mieszanej ds. gospodarczych Rosjanie ponowili składaną już rządowi SLD propozycję zawarcia traktatu międzyrządowego o dostawach i tranzycie ropy. Dokument zapewniłby rosyjskiej stronie prawo do wykorzystania większości mocy przesyłowych polskich rurociągów. To uniemożliwiłoby transport kaspijskiej ropy przez Polskę.
Sprawa tranzytu ropy przez Polskę to dla Moskwy argument przeciw podpisaniu z UE Karty Energetycznej, która gwarantuje UE swobodny dostęp do złóż w Rosji, a rosyjskim koncernom - pewność tranzytu rurami przez UE. Zdaniem Władimira Chizowa, ambasadora Rosji przy UE, podpisując Kartę i dołączony do niej protokół tranzytowy, Moskwa zapewniłaby swobodny dostęp do rur z ropą z Kazachstanu do Europy. Natomiast Polska nie musiałaby gwarantować tranzytu rosyjskiej ropy do Niemiec. Bo Polska nie występowałaby jako osobny kraj tranzytowy, ale część UE. Zdaniem przedstawicieli Komisji Europejskiej, gdyby Polska stosowała dyskryminacyjne praktyki, Rosja mogłaby je zaskarżyć do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. To Moskwy nie zaspokaja. - To niezrównoważony system - uważa Chizow.