- Przetestowałem niemal tuzin różnych programów działających na iPhonie. W większości były albo niedopracowane, albo mało przydatne lub po prostu kiepsko działały - tak tydzień po premierze telefonu
Apple znany dziennikarz "The Wall Street Journal" Walt Mossberg oceniał wysiłki programistów, którzy na własną rękę tworzyli aplikacje dla użytkowników nowego gadżetu.
Do gustu przypadły mu tylko dwa: program, w którym po podaniu kodu pocztowego w USA można sprawdzić repertuar pobliskich kin i zobaczyć ich lokalizację na internetowej mapie. I gra sudoku napisana przez 22-letniego Arkadiusza Młynarczyka, studenta Politechniki Łódzkiej.
Diamenty na iPhone'a Młynarczyk na swoim koncie ma już trzy
gry na iPhone'a, umowę ze znanym producentem gier i dużo zapału. Prawdopodobnie jest jedynym Polakiem, który tworzy gry na telefon Apple, ale i w skali światowej ma się czym pochwalić: na iPhone'a powstało kilkaset aplikacji (głównie w USA), ale mało który programista napisał więcej niż jedną.
A wszystko zaczęło się, gdy w czerwcu razem ze znajomym tłumaczył przemówienie Steve'a Jobsa, szefa Apple, podczas konferencji dla programistów z całego świata. - Steve ogłosił, w jaki sposób będą pisane programy na iPhone'a, a ja postanowiłem się sprawdzić - opowiada 22-latek (wcześniej pisał programy komputerowe na własny użytek).
Pierwszą wprawką był iBookmark, program do przechowywania zakładek do stron internetowych, który można zsynchronizować z jego starszym i komputerowym odpowiednikiem del.icio.us.
- Okazało się, że działa prawidłowo, choć napisałem go tydzień przed premierą telefonu - mówi Młynarczyk. Na jednym z forów wyczytał jednak, że ludzie chcieliby sudoku (gra wymaga odpowiedniego ułożenia cyfr w 81 polach). Pracował nad nią dwa dni. Sudoku, podobnie jak iBookmark, znalazło się w sieci, zanim pierwszy klient wyszedł ze sklepu z iPhone'em.
Obie aplikacje zebrały bardzo dobre recenzje w serwisach poświęconych nowemu gadżetowi.
Ale po debiucie iPhone'a szybko okazało się, że sudoku jest o wiele bardziej popularne - stronę z grą odwiedziło ponad 100 tys. osób (Apple nie pozwala instalować gier w telefonie, jedyna możliwość to wejście na odpowiednio przygotowaną stronę internetową).
Młynarczyk poszedł za ciosem i stworzył "Diamenty" wzorowane na słynnej grze "Bejeweled" (bardziej popularny jest tylko "Tetris"). W ciągu dwóch tygodni na stronę z grą weszło ok. 200 tys. osób, a do studenta łódzkiej Politechniki zgłosił się PopCap Games, twórca oryginalnego "Bejeweled".
- Myślałem, że chcą mnie pozwać do sądu - przyznaje Młynarczyk. Ale zamiast pozwu przedstawiciele PopCap złożyli mu propozycję pracy nad oficjalną wersją "Bejeweled" dla iPhone'a. Efekt? Od tygodnia gra jest dostępna na witrynie PopCap.
- Nie ma co ukrywać, że na współpracy z PopCap Games udało mi się zarobić - mówi Młynarczyk. Ale szczegółów kontraktu nie ujawnia, nie zdradza też, czy spółka zamówiła u niego kolejne gry.
Gry pod namiotem Choć w Ameryce jego gry są już dobrze znane, sam Młynarczyk nie miał jeszcze okazji zobaczyć, jak sprawują się na iPhonie - dopiero czeka na przesyłkę z telefonem.
Kiedy telefon Apple dotrze do Łodzi, ma ruszyć strona www.myiphone.pl, gdzie Młynarczyk zamierza udostępniać gry na iPhone'a. Na starcie ma się tam znaleźć cztery-pięć tytułów, m.in. "Mastermind" dla wielbicieli łamigłówek. Później co tydzień Młynarczyk chce dodawać kolejną. - Chcę, by wszystkie gry, jakie napiszę, były dostępne tak jak dotychczas, za darmo - deklaruje łódzki student. Liczy, że może zarabiać na współpracy z takimi firmami jak PopCap.
No i na dobrowolnych datkach od użytkowników iPhone'a: w programach jest opcja przekazania dotacji, a każdy z graczy może przesłać dowolną kwotę na konto twórcy programu. Jak dotąd wpłaciło około stu osób. - To nie są duże kwoty, najwyżej 5 dol. W sam raz na drobne przyjemności - śmieje się Młynarczyk. Za datki zafundował sobie wakacyjny wyjazd pod namioty.