Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości gospodarcze

Polska przyciąga więcej inwestycji niż Brazylia czy Indie

Leszek Baj
2007-10-17, ostatnia aktualizacja 2007-10-17 21:10

Szeroki strumień bezpośrednich inwestycji zagranicznych płynie po świecie. Nie omija też Polski, która w zeszłym roku przyciągnęła w ten sposób rekordowe 19 mld dol.

Dla światowych bezpośrednich inwestycji zagranicznych zeszły rok był bliski rekordowego 2000. W 2006 r. trzeci rok z rzędu inwestycje rosły (o 38 proc. w stosunku do 2005 r.), osiągając 1,306 bln dol. - wynika z najnowszego World Investment Report wydawanego przez UNCTAD (Konferencja ONZ ds. Handlu i Rozwoju).

Najbardziej, bo aż o 45 proc. wzrosły inwestycje w krajach rozwiniętych. W krajach rozwijających się bezpośrednie inwestycje wzrosły o 21 proc. Na tym tle Polska wypada naprawdę dobrze - bezpośrednie inwestycje zagraniczne wzrosły u nas aż o 85 proc. z 10,4 mld dol. w 2005 r. aż do 19,2 mld w 2006 r. To więcej niż jakikolwiek inny nowy kraj członkowski UE, więcej nawet niż Brazylia, Indie czy Meksyk.

Zdaniem Zbigniewa Zimnego, konsultanta World Investment Report, duży wzrost światowych inwestycji w zeszłym roku zawdzięczamy dobrej koniunkturze w gospodarce światowej, wysokim zyskom przedsiębiorstw oraz wysokim cenom surowców. Największym odbiorcą inwestycji były w zeszłym roku Stany Zjednoczone (175,4 mld dol.), Wielka Brytania (139,5 mld dol.) oraz Francja (81 mld dol.). - Zdecydowana większość bezpośrednich inwestycji zagranicznych to zakupy przedsiębiorstw za granicą. Około 80-90 proc. inwestycji między krajami rozwiniętymi dokonuje się właśnie w tej formie - mówił w środę podczas konferencji Zimny.

W Polsce coraz częściej większe znaczenie w przypływie inwestycji mają reinwestowane przez zagraniczne firmy zyski. W zeszłym roku osiągnęły one prawie 4,4 mld euro. A według danych NBP w 2006 r. ogółem bezpośrednie inwestycje zagraniczne osiągnęły ponad 15 mld euro (19,2 mld dol.). Wcześniej mówiło się o niecałych 12 mld euro, ale NBP dokonał niedawno rewizji danych, uwzględniając tzw. kapitały w tranzycie. Takie inwestycje polegają na tym, że kapitał przypływa do Polski, a następnie jest transferowany dalej za granicę. Dla polskiej gospodarki nie ma to dużego znaczenia, bo taka inwestycja nie tworzy np. nowych miejsc pracy. - To ma znaczenie w dwóch statystykach. Kapitały w tranzycie są pokazywane jako napływ bezpośrednich inwestycji do Polski, ale jest też traktowane jako polskie inwestycje za granicą. Takie zjawisko jest istotne w krajach Beneluksu. W Polsce pojawiło się dopiero w 2005 r. - tłumaczy Józef Sobota, członek zarządu NBP.

W zeszłym roku Polska pod względem wartości przyciągnęła trzy razy więcej bezpośrednich inwestycji niż Czechy czy Węgry. - To są wartości absolutne. Nasza przewaga istotnie się zmniejsza, gdy odniesiemy bezpośrednie inwestycje do liczby ludności czy PKB. Ale to nie zmienia faktu, że Polska spośród nowych krajów Unii jest miejscem, gdzie najchętniej się inwestuje - mówi Sobota. Co ciekawe w coraz większym stopniu inwestuje się u nas w usługi, a nie w tradycyjne przetwórstwo przemysłowe.

A co będzie w tym roku? Według szacunków NBP po ośmiu miesiącach zagraniczne koncerny zainwestowały w Polsce 8,5 mld euro, czyli 3 mld euro więcej niż w tym samym okresie 2006 r. - Napływ powinien być nie mniejszy, a może i większy niż w 2006 r. - uważa Sobota.

Podobnego zdania jest Paweł Wojciechowski, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. PAIiIZ do końca września tego roku zakończył już prawie tyle projektów inwestycyjnych co w całym zeszłym roku - największe projekty to inwestycja Toshiby w fabrykę telewizorów LCD w Kobierzycach, fabryka sprzętu AGD firmy Indesit w Radomsku czy centra usługowe agencji Reuters w Gdańsku czy ABN-Amro w Warszawie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -

pobierz aplikację!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy