Ameryka boi się recesji. Fed ma problem
Tomasz Prusek
2008-01-03, ostatnia aktualizacja 2008-01-03 20:12
Inwestorów zmroziły wieści o pogarszającej się kondycji amerykańskiego przemysłu. Posiadaczom akcji znowu drżą ręce, a Fed jest między młotem a kowadłem - obniżać stopy czy trzymać inflację w ryzach?
ZOBACZ TAKŻE
- Gospodarka USA zwalnia (28-02-08, 20:30)
- Brytyjczycy tną stopy jak Amerykanie, by ratować wzrost (07-02-08, 19:56)
- Recesja w Ameryce tuż-tuż? (05-02-08, 20:58)
- Bush chce ciąć podatki by ratować gospodarkę (18-01-08, 20:32)
- Ostre spadki cen akcji na GPW (09-01-08, 21:08)
- Giełdy w USA ogarnął strach przed recesją (06-01-08, 20:08)
- Fed ruszył na odsiecz gospodarce USA (11-12-07, 20:56)
- Fed chce sprzedać część swoich aktywów (18-02-10, 15:09)
Gorszego początku roku inwestorzy chyba nie mogli sobie wyobrazić. Grudniowy wskaźnik aktywności przemysłu (ISM) spadł w USA zaskakująco mocno. Głównym powodem jest ograniczenie zamówień w przemyśle do najniższego od sześciu lat poziomu.
Analitycy oczekiwali spadku aktywności przemysłu, ale tylko o ułamek procentu. Tymczasem wskaźnik zanurkował z 50,8 proc. do poziomu 47,7 proc. Wielkie zaniepokojenie wywołała za oceanem nie tyle sama skala spadku, co przełamanie przez wskaźnik bariery 50 proc. To ona zdaniem analityków pokazuje, czy gospodarka rośnie, czy pogrąża się w recesji. Co prawda przemysł decyduje tylko o 20 proc. amerykańskiego PKB i dopiero załamanie w sektorze usług przesądziłoby o wejściu największej gospodarki w recesję, ale i tak na giełdach nowojorskich doszło do ostrej wyprzedaży akcji.
W środę indeks Dow Jones stracił 1,7 proc., a technologiczny Nasdaq - 1,6 proc. Zagraniczni inwestorzy wyprzedawali też akcje na młodych rynkach. W Warszawie w ostatnich minutach środowego handlu pogrążyli indeks 20 największych spółek WIG20. W czwartek też dominowały słabe nastroje. Indeksy dojrzałych giełd europejskich traciły od rana. Taniały również akcje w naszym regionie.
Popołudniowe dane z rynku pracy w USA niewiele zmieniły.
Teraz inwestorzy głowią się: co zrobi amerykański bank centralny Fed? Przewidują, że na styczniowym posiedzeniu obniży stopy procentowe o 0,25 pkt proc., aby ratować gospodarkę przed recesją. Część liczy na to, że tym razem obniżka będzie dwa razy głębsza. Szef Fed Ben Bernanke ma twardy orzech do zgryzienia. Pierwszoplanowym jego zadaniem jest trzymanie inflacji w ryzach. Jednak działa obecnie pod silną presją, aby obniżać stopy, co może uratować gospodarkę przed recesją. Sen z oczu Bena Bernanke spędzają ceny ropy naftowej. W tym tygodniu padł rekord wszech czasów - cena baryłki przekroczyła 100 dol. Drożejąca benzyna - w zeszłym roku podskoczyła w USA o 34 proc. - jest jednym z motorów napędowych inflacji.
Guru rynków finansowych i były szef amerykańskiego banku centralnego (Fed) Alan Greenspan powiedział w zeszłym miesiącu, że szansa na recesję w USA wynosi 50 proc. Greenspan straszy rynki recesją już od początku 2007 r., gdy rozpoczął się kryzys na rynku kredytów hipotecznych, który w sierpniu o mało nie doprowadził do paniki na giełdach. Początkowo inwestorzy słuchali go z niedowierzaniem, ale ostatnie dane z amerykańskiego przemysłu świadczą na jego korzyść. Pewne jest, że PKB mocno zwolnił w IV kw. Danych jeszcze nie ma, ale na rynku pojawiają się głosy, że wzrost wyniósł jedynie ok. 1 proc.
Niektórzy inwestorzy boją się, że USA może grozić stagflacja, czyli zastój gospodarczy z wysoką inflacją, któremu towarzyszy wysokie bezrobocie. - Stagflacja staje się prawdopodobnym scenariuszem, a to najgorsze słowo z możliwych. Fed nie będzie mógł ani obniżyć stóp bez wywoływania inflacji, ani ich podwyższyć, bo gospodarka zwalnia. Fed próbuje być przygotowany na każdą opcję, ale tak naprawdę ma niewielkie pole manewru - powiedział agencji Reuters Hugh Moore z Guerite Advisors.
Analitycy oczekiwali spadku aktywności przemysłu, ale tylko o ułamek procentu. Tymczasem wskaźnik zanurkował z 50,8 proc. do poziomu 47,7 proc. Wielkie zaniepokojenie wywołała za oceanem nie tyle sama skala spadku, co przełamanie przez wskaźnik bariery 50 proc. To ona zdaniem analityków pokazuje, czy gospodarka rośnie, czy pogrąża się w recesji. Co prawda przemysł decyduje tylko o 20 proc. amerykańskiego PKB i dopiero załamanie w sektorze usług przesądziłoby o wejściu największej gospodarki w recesję, ale i tak na giełdach nowojorskich doszło do ostrej wyprzedaży akcji.
W środę indeks Dow Jones stracił 1,7 proc., a technologiczny Nasdaq - 1,6 proc. Zagraniczni inwestorzy wyprzedawali też akcje na młodych rynkach. W Warszawie w ostatnich minutach środowego handlu pogrążyli indeks 20 największych spółek WIG20. W czwartek też dominowały słabe nastroje. Indeksy dojrzałych giełd europejskich traciły od rana. Taniały również akcje w naszym regionie.
Popołudniowe dane z rynku pracy w USA niewiele zmieniły.
Teraz inwestorzy głowią się: co zrobi amerykański bank centralny Fed? Przewidują, że na styczniowym posiedzeniu obniży stopy procentowe o 0,25 pkt proc., aby ratować gospodarkę przed recesją. Część liczy na to, że tym razem obniżka będzie dwa razy głębsza. Szef Fed Ben Bernanke ma twardy orzech do zgryzienia. Pierwszoplanowym jego zadaniem jest trzymanie inflacji w ryzach. Jednak działa obecnie pod silną presją, aby obniżać stopy, co może uratować gospodarkę przed recesją. Sen z oczu Bena Bernanke spędzają ceny ropy naftowej. W tym tygodniu padł rekord wszech czasów - cena baryłki przekroczyła 100 dol. Drożejąca benzyna - w zeszłym roku podskoczyła w USA o 34 proc. - jest jednym z motorów napędowych inflacji.
Guru rynków finansowych i były szef amerykańskiego banku centralnego (Fed) Alan Greenspan powiedział w zeszłym miesiącu, że szansa na recesję w USA wynosi 50 proc. Greenspan straszy rynki recesją już od początku 2007 r., gdy rozpoczął się kryzys na rynku kredytów hipotecznych, który w sierpniu o mało nie doprowadził do paniki na giełdach. Początkowo inwestorzy słuchali go z niedowierzaniem, ale ostatnie dane z amerykańskiego przemysłu świadczą na jego korzyść. Pewne jest, że PKB mocno zwolnił w IV kw. Danych jeszcze nie ma, ale na rynku pojawiają się głosy, że wzrost wyniósł jedynie ok. 1 proc.
Niektórzy inwestorzy boją się, że USA może grozić stagflacja, czyli zastój gospodarczy z wysoką inflacją, któremu towarzyszy wysokie bezrobocie. - Stagflacja staje się prawdopodobnym scenariuszem, a to najgorsze słowo z możliwych. Fed nie będzie mógł ani obniżyć stóp bez wywoływania inflacji, ani ich podwyższyć, bo gospodarka zwalnia. Fed próbuje być przygotowany na każdą opcję, ale tak naprawdę ma niewielkie pole manewru - powiedział agencji Reuters Hugh Moore z Guerite Advisors.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -
pobierz aplikację!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0
0 głosów
Przeczytaj 55 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
SŁAWNI O FINANSACH









