W styczniu załamała się koniunktura w amerykańskim sektorze usług. Wskaźnik aktywności w usługach w USA (ISM) spadł tak mocno, że wprost zaszokował rynki finansowe.
ZOBACZ TAKŻE
- Świat stracił bilion dolarów (08-04-08, 21:04)
- Sektor IT może zdruzgotać nadciągająca recesja (31-01-08, 18:20)
- Giełdy w USA ogarnął strach przed recesją (06-01-08, 20:08)
- Ameryka boi się recesji. Fed ma problem (03-01-08, 20:12)
- Recesja naprawdę nadeszła - powiedziała agencji Reuters Jane Caron, główny strateg w Dwight Asset Management w Burlington.
Analitycy oczekiwali, że ISM obniży się z 54,4 do 53 proc. Tymczasem wczoraj ogłoszono, że zanurkował aż do 41,9 proc. Po raz ostatni był tak nisko w październiku 2001 r., kiedy po pęknięciu spekulacyjnej bańki internetowej na całym świecie doszło do mocnego spowolnienia gospodarki.
Nie tyle jednak sama skala spadku spowodowała tak wielkie zaniepokojenie za oceanem, ile przełamanie przez wskaźnik poziomu 50. To on - zdaniem analityków - oddziela rosnącą gospodarkę od pogrążonej w recesji.
Usługi są podstawą gospodarki USA, bo decydują w 80 proc. o wielkości PKB. Za resztę odpowiedzialny jest przemysł, którego styczniowy wskaźnik minimalnie utrzymuje się powyżej recesyjnego progu.
Tak kiepskie wyniki sektora usług zwiększają presję na amerykański bank centralny (Fed), aby ponownie obniżył stopy procentowe. W styczniu, chcąc zapobiec recesji, Fed aż dwukrotnie obciął stopy - w sumie o 1,25 pkt proc. (główna stopa wynosi obecnie 3 proc. i jest niższa do inflacji).
W reakcji na tak fatalne dane inwestorzy na giełdach rzucili się do wyprzedaży akcji. Na Wall Street indeksy po niespełna godzinie handlu traciły blisko 2 proc., a technologiczny Nasdaq - ponad 1 proc. Na warszawskiej giełdzie indeks największych spółek WIG20 zanurkował aż o 3,9 proc.
Analitycy oczekiwali, że ISM obniży się z 54,4 do 53 proc. Tymczasem wczoraj ogłoszono, że zanurkował aż do 41,9 proc. Po raz ostatni był tak nisko w październiku 2001 r., kiedy po pęknięciu spekulacyjnej bańki internetowej na całym świecie doszło do mocnego spowolnienia gospodarki.
Nie tyle jednak sama skala spadku spowodowała tak wielkie zaniepokojenie za oceanem, ile przełamanie przez wskaźnik poziomu 50. To on - zdaniem analityków - oddziela rosnącą gospodarkę od pogrążonej w recesji.
Usługi są podstawą gospodarki USA, bo decydują w 80 proc. o wielkości PKB. Za resztę odpowiedzialny jest przemysł, którego styczniowy wskaźnik minimalnie utrzymuje się powyżej recesyjnego progu.
Tak kiepskie wyniki sektora usług zwiększają presję na amerykański bank centralny (Fed), aby ponownie obniżył stopy procentowe. W styczniu, chcąc zapobiec recesji, Fed aż dwukrotnie obciął stopy - w sumie o 1,25 pkt proc. (główna stopa wynosi obecnie 3 proc. i jest niższa do inflacji).
W reakcji na tak fatalne dane inwestorzy na giełdach rzucili się do wyprzedaży akcji. Na Wall Street indeksy po niespełna godzinie handlu traciły blisko 2 proc., a technologiczny Nasdaq - ponad 1 proc. Na warszawskiej giełdzie indeks największych spółek WIG20 zanurkował aż o 3,9 proc.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -
pobierz aplikację!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0
0 głosów
Przeczytaj 26 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
Warren Buffett

Dobry inwestor zarabia wtedy, gdy inni tracą
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
SŁAWNI O FINANSACH








