Kazachstan wzorem Rosji wprowadza cła od eksportowanej ropy naftowej. Nowe przepisy zmniejszą dochody firm, które dopiero przymierzają się do eksploatacji złóż.
Od maja kazachski fiskus będzie naliczać 109,91 dol. od każdej tony eksportowanej ropy naftowej - przewiduje decyzja podpisana wczoraj przez premiera Kazachstanu Karima Masimowa. Astana tłumaczy, że wprowadziła podatek od eksportu ropy, aby ustabilizować ceny paliw na rodzimym rynku, zahamować inflację i zwiększyć dochody budżetu. Znacznie spadną dochody firm naftowych działających w Kazachstanie - od każdej baryłki eksportowanej ropy będą musiały zapłacić 14,5 dol. cła. Sprzedaż ropy na kazachskim rynku przynosi zaś zyski duże niższe niż eksport.
Nowe przepisy nie obejmą umów o eksploatacji wielkich złóż Tengiz i Kaszagan, z których ropę naftową wydobywają zachodnie koncerny na podstawie umów podpisanych przed laty z rządem Kazachstanu. Cła nie obejmą też ropy eksportowanej z wybranych złóż kazachskiego państwowego koncernu KazMunaiGaz.
Nowy podatek zapłacą przede wszystkim firmy, które do tej pory nie uzgodniły warunków eksportu z rządem w Astanie. W takiej właśnie sytuacji może się znaleźć Petrolinvest, który szuka złóż ropy w Kazachstanie. Wczoraj nie dostaliśmy od Petrolinvestu komentarza do zmian w kazachskim prawie.