Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości gospodarcze

Droga ropa naftowa zmienia świat

Andrzej Kublik
2008-04-10, ostatnia aktualizacja 2008-04-10 20:14

Szalony wzrost cen ropy naftowej budzi gorączkę na całym świecie. Państwa zasobne w ropę łapczywie starają się zgarnąć jak najwięcej petrodolarów, zachodnie koncerny zabiegają, jak uszczknąć tej śmietanki, a państwom bez ropy - takim jak Polska - pozostaje próbować szczęścia w naftowej grze.

Ceny ropy naftowej biją kolejne rekordy. Za baryłkę ropy Brent z Morza Północnego trzeba było wczoraj zapłacić w Londynie rekordowe 109,98 dol. W Nowym Jorku ceny amerykańskiej ropy trzymały się w pobliżu 112,21 dol - rekordu wszech czasów ze środy.

Galopujące ceny rozbudziły apetyty na zyski w wielu państwach, które mają złoża ropy.

W tym tygodniu rząd Kazachstanu postanowił wzorem Rosji obłożyć cłem eksport swojej ropy. Od maja od baryłki ropy tamtejszy fiskus będzie naliczać ok. 14,5 dol. Część eksporterów będzie w Kazachstanie zwolniona z tego narzutu, ale wszyscy dostali jasny sygnał: jeśli chcą korzystać z bogactw naturalnych kraju, to zyskiem będą musieli się dzielić z Astaną bardziej niż dotąd.

Jeszcze bardziej droga ropa rozpala ambicje lewackiego prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza. W zeszłym roku na święto pracy 1 maja ogłosił, że zachodnie koncerny eksploatujące gigantyczne pola naftowe w delcie rzeki Orinoko muszą oddać Wenezueli kontrolę nad złożami albo z nich zrezygnować.

Z wydobycia gremialnie wycofały się koncerny naftowe z USA, które Chavez uważa za swojego największego wroga. Od tego czasu ropa zdrożała o połowę, a ambicje Chaveza wzrosły jeszcze bardziej.

W ostatnich dniach lider Wenezueli zapowiedział nacjonalizację cementowni należących do koncernów z Europy, a także największej w Wenezueli stalowni Sidor, kontrolowanej przez inwestorów z Argentyny. W środę minister ropy Rafael Ramirez powiedział, że Caracas chce nowego partnera do rafinerii w Nowym Orleanie, w której teraz produkuje paliwa z ExxonMobil. Ten amerykański koncern zajadle procesuje się z Wenezuelą o odszkodowanie za nacjonalizację złóż w Orinoko.

Ale także dla nafciarzy, którzy ulegli wcześniejszym żądaniom Chaveza, nadchodzą trudne dni. Caracas ujawniło, że rozważa zwiększenie podatków od sprzedaży ropy. Projekt nowych przepisów przewiduje, że jeśli cent ropy Brent przekroczy 70 dol. za baryłkę, to połowę zysku ponad tę kwotę nafciarze będą musieli oddać do budżetu Wenezueli, a jeśli cena ropy Brent przekroczy 100 dol., to budżet Wenezueli dostanie 70 proc. nadwyżki.

Faktycznie nafciarze w Wenezueli będą musieli oddać jeszcze większą część swoich dochodów, bo choć zasiarczona ropa z Wenezueli jest wyceniana taniej niż Brent, to "podatek" będzie im naliczany od ceny tej droższej.

Ceny ropy rosną, bo są wyliczane w dolarach, a amerykańska waluta traci na wartości. Coraz więcej dolarów napływa więc nie tylko do kasy producentów ropy, ale także państw wielkich eksporterów do USA takich jak Chiny. Rosnący stos dolarów w tych państwach budzi apetyty koncernów naftowych. W kwietniu francuski koncern naftowy Total ogłosił, że po raz pierwszy w historii jego akcjonariuszem został państwowy fundusz inwestycyjny z Chin. Według "Financial Timesa" fundusz zarządzający chińskimi rezerwami walut za ponad 3 mld dol. kupił 1,6 proc. akcji Total.

Władze francuskiego koncernu zacierają ręce z radości, bo mimo hossy na rynku paliwowym przez ostatni rok notowania akcji ich firmy spadły o 7 proc. Szef Total Christophe de Margerie zapowiedział, że koncern chciałby zyskać jeszcze akcjonariuszy z państw arabskich nad Zatoką Perską. Czy takie związki nie wpływają na politykę firmy?

Tuż po ogłoszeniu o chińskiej inwestycji w dzienniku "Liberation" de Margerie opowiedział się za bardziej wyważonym podejściem do Chin mimo brutalnego tłumienia przez Pekin protestów w Tybecie. - Nie wszystko jest czarno-białe. Chiny to nie tylko Tybet. Musimy się liczyć także z tym, że rozwój świata jest ciągnięty przez to państwo, które ma 1,3 mld mieszkańców - stwierdził szef Total.

Kilka miesięcy temu Total demonstrował już taki pragmatyzm, kiedy nie chciał się wycofać z interesów w Mynamarze po krwawej rozprawie junty w tym państwie z protestami mnichów buddyjskich.

Firmom naftowym z państw takich jak Polska, które nie mają ani wielkich zasobów ropy, ani 1,3 mld mieszkańców, pozostaje szukać własnych, choćby skromnych zasobów ropy, by uchronić się przed światową drożyzną. W środę Orlen wraz z koncernem naftowym z Kuwejtu przejął spółkę, która ma prawa do poszukiwania i eksploatacji złóż na dnie Morza Bałtyckiego na Łotwie. U brzegów Łotwy raczej nie tryśnie tyle ropy co w Kuwejcie, ale nawet eksploatacja skromnych złóż pomogłaby polskiej firmie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Już dziś PRACA dla Ciebie -

Internetowe Targi Pracy

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Rynki

Indeksy
WIG20
WIG20