Nowy projekt nosi nazwę Live Mesh - pomysł Microsoftu opiera się na tym, aby np. zdjęcie, które wykonamy telefonem komórkowym, po chwili można już było wyświetlić np. na cyfrowej ramce do zdjęć. Albo by do dokumentów, nad którymi pracowaliśmy na domowym komputerze, można było mieć dostęp w czasie podróży, bez przegrywania ich na dysk laptopa.
Jak miałoby to działać? Za pośrednictwem Live Mesh użytkownik najpierw musi połączyć własne urządzenia (np. komputer stacjonarny, laptop czy komórkę) w sieć, tworząc przy okazji coś w rodzaju wirtualnego folderu - każdy plik, który użytkownik do niego wrzuci, automatycznie będzie dostępny ze wszystkich uprzednio podłączonych do systemu urządzeń. O ile mamy w danym miejscu dostęp do internetu.
Live Mesh ma też ambicje, aby umożliwić nie tylko korzystanie ze wspólnych plików, ale i niektórych zainstalowanych programów (o to muszą zadbać producenci aplikacji, odpowiednio je modyfikując). Live Mesh ma też umożliwić współpracę i dzielenie się dokumentami z innymi użytkownikami.
Na razie koncern udostępnił 10 tys. amerykańskich użytkowników wersję testową usługi. Live Mesh działa tylko na komputerach z zainstalowanym systemem operacyjnym Windows, ale w ciągu kilku miesięcy Microsoft chce rozszerzyć działanie aplikacji na telefony komórkowe i inne urządzenia, np. konsole do gry, a także na komputery firmy
Apple.
Jak twierdzą analitycy, projekt dobrze pokazuje bardzo wyważoną politykę Microsoftu w segmencie online - z jednej strony gigant musi odpowiadać na ruchy rywali i próbuje zarobić na coraz większych możliwościach, jakie daje internet. Z drugiej - musi jednak pilnować, aby eksperymenty z internetem nie zagroziły tradycyjnym źródłom przychodów, jak np. ze sprzedaży pakietu biurowego Office.