Kolejny zwrot w negocjacjach między Microsoftem a Yahoo! to efekt działań znanego amerykańskiego inwestora Carla Icahna. 72-letni miliarder włączył się do
gry na początku maja, gdy Steve Ballmer, szef Microsoftu, publicznie ogłosił, że koncern rezygnuje z rozmów z Yahoo! Icahn skupił wówczas spory pakiet akcji internetowej spółki i zaczął publicznie oskarżać radę nadzorczą i Jerry'ego Yanga, szefa Yahoo!, o torpedowanie negocjacji. I postawił ultimatum - jeśli rada nie zgodzi się na ofertę Microsoftu, na walnym przekona udziałowców do wymiany rady nadzorczej. Icahn znany jest w branży z tego typu rozgrywek (tzw. proxy fight) - stoczył ich już kilkanaście, w większości zakończonych sukcesem (m.in. w Motoroli).
- Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by zorientować się, że Microsoft nie czułby się komfortowo, współpracując przy jakiejkolwiek transakcji z obecną radą - pisał w liście Icahn.
Ale bez sygnału od Ballmera Icahnowi mogłoby być trudno przekonać udziałowców, że przejmując kontrolę nad Yahoo!, byłby w stanie sfinalizować transakcję z Microsoftem.
I taki sygnał przyszedł zaledwie kilka godzin po opublikowaniu listu Icahna - koncern z Redmond oświadczył, że jest gotów powrócić do negocjacji. W grę wchodzi albo kupno wyszukiwarki od Yahoo!, albo - ponownie - całej firmy. Microsoft uznał jednak, że jest za wcześnie, by mówić o szczegółach, w tym i kwocie, jaką może zaproponować.
- Oświadczenie Microsoftu znacząco podnosi szanse na powodzenie planu Icahna - uważa Ben Schachter, analityk UBS.
Miliarder już szuka następcy na fotel Yanga. A zegar tyka - walne zaplanowano na 1 sierpnia. Według nieoficjalnych informacji firma Capital Research, największy inwestor w Yahoo!, może zagłosować przeciw obecnej radzie.
Co na to Yahoo!?
"Jesteśmy przekonani, że jakakolwiek umowa wynegocjowana między Icahnem i Microsoftem nie będzie w najlepszym interesie udziałowców Yahoo!" - napisała spółka w oświadczeniu. I zarzuciła Ballmerowi, że chce zmusić Yahoo! do sprzedaży wyszukiwarki po niekorzystnej cenie.
Yahoo! podpisało niedawno umowę z
Google na sprzedaż reklam w wyszukiwarce. Według nieoficjalnych informacji spółka nadal rozmawia też o potencjalnej transakcji z AOL, internetowym ramieniem koncernu Time Warner. - Ale jest mało prawdopodobne, by ewentualna umowa została podpisana przed walnym - mówi agencji Reuters anonimowe źródło.