Jak ujawniło w weekend Yahoo!, w piątek wieczorem na ręce członków rady nadzorczej trafiła nowa propozycja złożona wspólnie przez
Microsoft i amerykańskiego miliardera Carla Icahna. Zgodnie z nią Microsoft miałby przejąć oddział zajmujący się w Yahoo! wyszukiwarką, reszta trafiłaby w ręce Icahna, który skupił blisko 5 proc. udziałów w Yahoo! i grozi, że 1 sierpnia, na najbliższym walnym, wymieni całą radę nadzorczą i szefa spółki.
Yahoo! nie ujawniło szczegółów finansowych nowej propozycji Microsoftu i Icahna. Spółka stwierdziła jedynie, że była to oferta nieco lepsza od tej złożonej w czerwcu, ale wciąż bardziej ryzykowna i mniej atrakcyjna finansowo niż zawarta niedawno umowa z
Google (Yahoo! będzie wyświetlało na swoich stronach reklamy od Google, co ma w ciągu roku przynosić jej ok. 800 mln dol. przychodów). Ale Microsoft i Icahn chcieli też, by natychmiastowo wymienić zarówno radę nadzorczą i kierownictwo Yahoo!. I dali raptem 24 godziny na zaakceptowanie oferty.
Trudno się było spodziewać, by Yahoo! przyjęło ofertę za dobrą monetę. - Ten dziwny sojusz Microsoftu z Carlem Icahnem nie ma nic wspólnego z interesem udziałowców Yahoo! - napisał w oświadczeniu szef rady nadzorczej Roy Bostock. Jego zdaniem Microsoft, który wciąż zostaje w tyle za Google i Yahoo! w przynoszącym miliardy dolarów biznesie wyszukiwarkowym, chce wraz z Icahnem zmusić Yahoo! do sprzedaży jednego z kluczowych aktywów spółki na niekorzystnych warunkach. - Absurdem byłoby oczekiwać, że rada spółki mogłaby przyjąć tę ofertę - podsumował Bostock.
Negocjacje między Microsoftem a Yahoo! ciągną się od lutego br., kiedy to koncern z Redmond zaproponował, że za przejęcie Yahoo! zapłaci ponad 40 mld dol. Rada nadzorcza Yahoo! uznała jednak, że to za mało. W międzyczasie Microsoft podniósł ofertę o kilka miliardów dolarów, proponował, że odkupi jedynie wyszukiwarkę, w końcu ogłosił, że obecnym kierownictwem negocjować nie będzie. A do
gry włączył się 72-letni miliarder Carl Icahn, jeden z najbardziej agresywnych amerykańskich inwestorów.