Biznes Ludzie Pieniądze

Maliszewski: Uważajcie, frankowe szaleństwo skończy się jak na akcjach

tm
16.07.2008 , aktualizacja: 16.07.2008 23:48
A A A Drukuj
Współpracuję na co dzień z wieloma eksporterami. Wszyscy dookoła, są przygaszeni. Tak nachalnej spekulacji nie widziałem od wielu lat. Banki bez skrupułów wydzwaniają do swoich klientów kredytów hipotecznych i namawiają na przewalutowanie kredytu ze złotówkowego na franka - napisał na swoim blogu internetowym w portalu Gazeta.pl Jacek Maliszewski, główny ekonomista Alpha Financial Services.
budownictwo
budownictwo
Pełny tekst analizy na blogu Jacka Maliszewskiego w portalu Gazeta.pl.

Wczoraj w TVN CNBC całą godzinę trwała kampania informacyjna na ten temat. Cały naród ruszył więc do sprzedawania franka. (...). Na dokładkę zleciał się do naszego kraju gorący kapitał spekulacyjny, który podpiął się pod to i dusi rynek na potęgę. Co ciekawe ten kapitał zagraniczny nie kupuje ani akcji ani obligacji ani nieruchomości, bo to aktywa mniej płynne. A ten kapitał chce mieć możliwość wycofania się w ciągu jednego dnia. Dlatego zamieniają waluty na złote i trzymają wszystko w bankach na lokatach O/N.

I tak to wszystko jakoś się kręci ku uciesze Rady Polityki Pieniężnej, która dzięki umacnianiu się złotego może pochwalić się przed resztą Europy niższą inflacją niż w innych krajach.

To szaleństwo skończy się któregoś dnia z hukiem podobnie jak rok temu z hukiem skończyło się szaleństwo na GPW. Co ciekawe rok temu w ten sam sposób pracownicy banków obdzwaniali klientów namawiając ich, by zamiast utrzymywać gotówkę na lokatach, przerzucili kapitał do jednostek uczestnictwa w funduszach. (...)

W 2001 roku od stycznia do czerwca trwała podobna kampania informacyjna. Wtedy stopy procentowe szły w Polsce w górę, podczas gdy w strefie euro utrzymywały się na stabilnym poziomie z lekką tendencją do spadku. W czerwcu 2001 wiele gospodarstw domowych zaciągnęło nowy kredyt lub też przewalutowało stary kredyt ze złotówek na euro niemal w samym dołku notowań 3,34-3,35. Jeśli dodatkowo wziąć pod uwagę, że kurs po jakim zaciąga się kredy (kurs sprzedaży) był o około 15 groszy niższy niż kurs z rynku międzybankowego, to wiele gospodarstw domowych zaciągnęło taki kredyt po kursie 3,20-3,21. Właśnie zbliżamy się do tych poziomów. Jeśli kredytobiorca wytrzymał do tego czasu (wielu w panice przewalutowało się na powrót do złotego gdy kurs euro zbliżał się w w lutym 2004 do poziomu 5,00), to lada chwila odrobi straty na kapitale!

Pełny tekst analizy na blogu Jacka Maliszewskiego głównego ekonomisty Alpha Financial Services Sp. z o.o. w portalu Gazeta.pl.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów