Internetowy gigant dogadał się z Carlem Icahnem, znanym inwestorem, który groził, że wysadzi z fotela szefa Yahoo! i całą radę nadzorczą. Co może oznaczać, że transakcja z Microsoftem jednak się oddala
Fot. AP
Internetowy gigant dogadał się z Carlem Icahnem, znanym inwestorem, który groził, że wysadzi z fotela szefa Yahoo! i całą radę nadzorczą.
Do walki na noże miało dojść 1 sierpnia, na najbliższym walnym zgromadzeniu udziałowców Yahoo!. A to za sprawą 72-letniego miliardera Carla Icahna, który - gdy negocjacje Microsoftu i Yahoo! utknęły w martwym punkcie - uznał, że czas wkroczyć do akcji.
Na początku maja Icahn skupił 4,98 proc. udziałów w Yahoo!, oskarżył władze spółki o torpedowanie negocjacji i zaczął lobbować za tym, by rada nadzorcza spółki przestała kręcić nosem i zgodziła się na ofertę Microsoftu. I postawił sprawę na ostrzu noża - jeśli Yahoo! nadal będzie się opierać, na walnym przekona udziałowców do wymiany rady nadzorczej.
A dla Icahna tego typu zagrania to nie pierwszyzna - stoczył już kilkanaście takich bitew (tzw. proxy fight), w większości przypadków dopinał swego (m.in. w Motoroli).
Yahoo! wolało nie ryzykować - zgodnie z umową spółka powiększy skład rady nadzorczej do 11 osób - wejdzie do niej Icahn i dwie osoby wybrane z listy miliardera (menedżerowie z listy mieli zastąpić obecnych członków rady) poszerzonej o Jonathana Millera, byłego szefa AOL. W zamian 72-letni inwestor ma zrezygnować z krucjaty i poprze obecną radę - ośmiu członków musi ubiegać się o reelekcję, w tym szef spółki Jerry Yang.
- To porozumienie nie tylko pozwoli Yahoo! odsunąć od siebie kłopoty związane z bitwą na walnym, ale też umożliwi spółce kontynuację strategii, by stać się miejscem, od którego zaczynają internauci i którego nie mogą omijać reklamodawcy - mówi Yang cytowany w komunikacie.
Otwarte pozostaje jedno kluczowe pytanie - jak potoczą się rozmowy o transakcji z Microsoftem, na którą tak naciskał Icahn. Koncern z Redmond ostatnio oświadczył, że jest gotów powrócić do negocjacji i kupić albo wyszukiwarkę, albo całą firmę.
Icahn wczoraj mówił jedynie, że jest zadowolony z wyniku rozmów z Yahoo! i nadal uważa, że sprzedaż spółki lub jej oddziału związanego z wyszukiwarką powinna zostać dogłębnie rozważona.
- Wygląda na to, że transakcja z Microsoftem staje się mniej realna - uważa Jeffrey Lindsay, analityk Sanford C. Bernstein. - Ugody, jakie zawierał Icahn w przeszłości, z reguły utrzymywały bowiem status quo.