Biznes Ludzie Pieniądze

Włam nie z tej ziemi

Tomasz Grynkiewicz, reuters
30.07.2008 , aktualizacja: 30.07.2008 20:19
A A A Drukuj
Hakerowi, który szukając śladów UFO, włamał się do komputerów amerykańskiej armii i NASA, może grozić kilkadziesiąt lat więzienia i milionowa grzywna. Wczoraj brytyjski sąd zdecydował o jego ekstradycji do USA

42-letniego Gary'ego McKinnona, znanego także pod pseudonimem "Solo", władze USA oskarżają o "największy atak na wojskowe komputery w historii". Między lutym 2001 a marcem 2002 r. McKinnon, korzystając z dziś już archaicznego łącza modemowego w domu w Londynie, włamał się do blisko stu komputerów amerykańskiego rządu - m.in. armii, marynarki, sił powietrznych, Departamentu Obrony i NASA. Szkockiemu hakerowi poza włamaniem zarzuca się m.in. sparaliżowanie na całą dobę wojskowej sieci w Waszyngtonie liczącej ponad 2 tys. komputerów i uszkodzenie systemów w jednej z baz lotnictwa. Amerykańska armia twierdzi, że naprawienie szkód, jakie wyrządził McKinnon, kosztowało ją ok. 700 tys. dolarów.

Szkota złapano jeszcze w 2002 r. - McKinnon przyznał się do włamania. Ale wybrał oryginalną linię obrony: "szukałem śladów UFO" - wyznał w jednym z wywiadów, odrzucając zdecydowanie oskarżenia o sabotaż. Co więcej, McKinnon twierdzi, że owe ślady znalazł! M.in. zdjęcie latającego obiektu "w kształcie cygara niewykonanego ludzką ręką" czy zeznania wysoko postawionych wojskowych, które miały świadczyć o tym, że w ręce amerykańskiej armii wpadła pozaziemska technologia.

Po aresztowaniu McKinnona wypuszczono na wolność - ale już w 2005 r. na mocy dwustronnej umowy między Wielką Brytanią a USA Amerykanie zaczęli się starać o jego ekstradycję. W międzyczasie miał stawiać się co wieczór na lokalnym posterunku, zabroniono mu też korzystać z komputera z dostępem do internetu. McKinnon przed procesem w USA zapierał się, jak mógł - jego prawnicy argumentowali, że ekstradycja to pogwałcenie praw człowieka, że Amerykanie naruszyli zasady, grożąc ich klientowi oskarżeniami o terroryzm, jeśli nie przyzna się do winy. Sędziów nie przekonali - londyński sąd już w 2006 r. zdecydował, że McKinnona należy wysłać na proces do USA. Wczoraj Izba Lordów, najwyższa instancja sądowa w Wlk. Brytanii, podtrzymała tę decyzję. Obrońcy McKinnona zapowiadają apelację do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów