Państwowe spółki z sektora rolno- spożywczego są w fatalnej kondycji finansowej. Jedynym ratunkiem jest szybka prywatyzacja. Do sprzedaży pozostało 60 spółek, z czego tylko w około 30 Skarb Państwa jest 100-proc. właścicielem. - Kapitał na inwestycje może zapewnić im tylko inwestor. Zdajemy sobie sprawę, że niektóre spółki są w "średniej kondycji finansowej". W związku z tym im szybciej zostaną sprywatyzowane, tym lepiej - mówi Joanna Schmid, wiceminister Skarbu Państwa. Większość firm z branży rolno-spożywczej będzie prywatyzowana dopiero po roku 2010 r., ale kilkanaście zmieni właściciela jeszcze w 2008 r.
Im szybciej, tym lepiej
Pokazują to przykłady spółek, które nie doczekały prywatyzacji i ogłosiły upadłość, a wysokie zobowiązania finansowe odstraszały inwestorów. Doskonałym przykładem jest branża spirytusowa.
Ostatnio wiele Polmosów upadło, a kolejnym grozi ogłoszenie upadłości.
Znanym przykładem są Zakłady Mięsne Płock, zadłużone na ok. 12 mln zł. Ratunkiem miała być prywatyzacja, jednak rozmowy z potencjalnym inwestorem zakończyły się fiaskiem. Został złożony wniosek o upadłość.
Zakłady Tytoniowe Lublin to jedyna na rynku europejskim firma produkująca wyroby tytoniowe, której 100-proc.
właścicielem jest Skarb Państwa. Spółką jest zainteresowany francuski koncern Biosyntec SA. Próby prywatyzacji zakładów w Lublinie były podejmowane już trzykrotnie - w roku 1995, 2002 i 2003.
Na początku 2008 r. spółka Polmlek prowadziła negocjacje z MSP dotyczące przejęcia Mleczarni Naramowice w Poznaniu, ale rozmowy zakończyły się fiaskiem ze względu na zbyt niską cenę.
Wiceminister Joanna Schmid mówi, że prywatyzacja Centrów Hodowli i Rozrodu Zwierząt Łowicz, Krasne, Tulce, Bydgosz została przesunięta do końca roku 2011, bo wspólnie z Ministerstwem Rolnictwa musi zostać wypracowana polityka związana z preferencjami dla hodowców i grup producenckich.
Najlepszy trafi na GPW
Do prywatyzacji przez giełdę została wytypowana tylko jedna spółka z branży rolno-spożywczej - Pektowin.
- Naszym zdaniem, to spółka przyszłościowa, której akcje mogą zainteresować wielu inwestorów branżowych.
Oczywiście, nie oznacza to, że tylko ona ma szansę na wejście na giełdę. W ciągu najbliższych miesięcy będziemy chcieli jeszcze raz przejrzeć listę firm przeznaczonych do prywatyzacji, sprawdzić, jak wyglądają ich wyniki finansowe za 2007 r. Wtedy podejmiemy decyzję, czy któraś z tych spółek kwalifikuje się jeszcze do wejścia na GPW - powiedziała wiceminister Schmid.
Kto uratuje "Polski Cukier"?
Ważą się losy krajowej społki cukrowej.
Zaniepokojony sytuacją w spółce jest przewodniczący NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych senator Jerzy Chróścikowski. - Zastanawiam się, czy nie robi się wszystkiego, aby oddać ją kapitałowi zachodniemu. Walczyliśmy, żeby obcy kapitał nie przejął 100 proc.
rynku polskiego cukru. Ale za chwilę może się okazać, że w wyniku podziału Krajowej Spółki Cukrowej obce firmy do 2011 r., a może i wcześniej, przejmą pozostałe polskie cukrownie.
Polityka w tej spółce jest tak beznadziejna, przedsiębiorstwo tak źle funkcjonuje, że gorzej nie można - ocenia senator.
Nieoficjalnie mówi się, że spółką zainteresowany jest francuski koncernu Teros. Ale zgodnie z obowiązującą ustawą, w przypadku "Polskiego Cukru" kontynuowana ma być prywatyzacja plantatorsko- pracownicza. Czy podjęta będzie próba zmiany prawa? MSP zaprzecza. Wiceminister skarbu Krzysztof Żuk, odpowiedzialny za prywatyzację Krajowej Spółki Cukrowej, zapewnia, że spółka na razie nie będzie prywatyzowana.
- Najpierw trzeba przeprowadzić głęboką restrukturyzację i ten proces jest realizowany.