Ekonomiści Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) skupiającej najbardziej rozwinięte światowe gospodarki przewidują, że w całym roku gospodarka amerykańska urośnie o 1,8 proc. Wcześniejsze szacunki mówiły o 1,2-proc. wzroście. Wyższe prognozy to m.in. zasługa nadspodziewanie dobrego 3,3 proc. wzrostu w II kw.
Ale największe światowe gospodarki wciąż cierpią z powodu zawirowań na rynkach finansowych oraz wysokich cen surowców. Coraz szersze kręgi zatacza też kryzys na rynku
nieruchomości i to właśnie przez niego OECD znacznie obniżyło prognozy gospodarcze dla Wielkiej Brytanii. Kraj ten czeka wręcz recesja - ekonomiści OECD przewidują, że w III i IV kw. wzrost gospodarczy w stosunku do poprzedniego kwartału będzie spadał, a w całym 2008 r. gospodarka urośnie tylko o 1,2 proc. Wolniej, niż wcześniej sądzono, będą się też rozwijały Japonia (wzrost o 1,2 proc., wcześniej prognozowano 1,7 proc.) oraz kraje strefy euro (1,3 proc., wcześniej 1,7 proc.).
Zdaniem Jorgena Elmeskova, głównego ekonomisty OECD, gospodarka brytyjska jest w stagnacji, a inne kraje europejskie radzą sobie niewiele lepiej, ciągle też nie jest zdrowa gospodarka amerykańska. - Ale to, czy dany kraj jest w recesji, czy nie jest, nie ma wielkiego znaczenia. Bo czy mały spadek PKB jest dużo gorszy niż mały wzrost? Myślę, że nie - mówi Reutersowi Elmeskov.