Polska wystąpi do Brukseli o zwiększenie limitu przymusowego rozliczania podatku VAT dla małych firm. Z dzisiejszych 50 tys. zł rocznych obrotów wzrósłby do 150 tys. zł
To najważniejsza nowina, którą ogłosił wczoraj posłom z sejmowej komisji finansów wiceminister finansów Ludwik Kotecki. Niski pułap "wejścia na VAT" to bolączka polskich małych firm. Taksówkarz, fryzjer czy krawiec muszą rozliczać ten skomplikowany podatek, gdy ich roczne przychody przekroczą 50 tys. zł. Prowadziło to do absurdów - np. w Warszawie w grudniu często brakowało taksówek, bo taksówkarze nie jeździli, by nie przekroczyć pułapu.
W krajach starej Unii oraz u większości naszych sąsiadów limity te są znacznie wyższe. Wydawało się, że sprawa jest już przegrana - nieszczęsną kwotę 10 tys. euro przychodów po kursie z dnia wejścia Polski do UE, czyli ok. 50 tys. zł, zapisano w traktacie akcesyjnym. Zmiana w traktacie wymagałaby zgody wszystkich państw UE, co jest praktycznie niewykonalne.
Ale pojawiła się furtka dzięki Włochom, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Udało im się wpisać wyższy pułap dla swoich firm do innego dokumentu, unijnej dyrektywy o VAT. - Chcemy wykorzystać ten casus - mówił szef sejmowej komisji finansów Zbigniew Chlebowski (PO). Kotecki powiedział, że wniosek do Komisji Europejskiej powinien zostać wysłany w ciągu dwóch-trzech miesięcy.
Komisja finansów skończyła wczoraj też prace nad projektami zmian w VAT. Większość z nich jest korzystna dla firm. Fiskus będzie musiał im zwracać VAT w ciągu 60, a nie 180 dni. Zniesiona zostanie kaucja gwarancyjna, którą musiały wpłacać do urzędu skarbowego nowe firmy chcące eksportować towary na rynki UE. Zniknie także 30-proc. kara za niezapłacenie VAT, którą trzeba było płacić oprócz samego podatku i odsetek.
Ogromne ułatwienie dostali importerzy, którzy nie będą musieli płacić VAT od importowanych towarów na granicy, lecz dopiero przy sprzedaży produkowanych przez siebie towarów. Takie przepisy obowiązują od dawna w wielu krajach UE. Znakomicie poprawi to sytuację firm produkujących w Polsce z importowanych komponentów, np. LG czy Sharp. Pomoże też polskim portom, które rywalizują o klientów z niemieckimi.