Producenci muzyczni w USA będą mieli więcej kłopotów ze ściganiem piratów zajmujących się udostępnianiem lub ściąganiem piosenek z internetu.
Wszystko za sprawą 31-letniej Jammie Thomas, samotnej matki wychowującej dwoje dzieci w małym miasteczku w Minnesocie, która rok temu została skazana na 220 tysięcy dolarów grzywny za nielegalne ściągnięcie 24 utworów z serwisu Kazaa. Astronomiczna suma sprawiła, że kobieta postanowiła się odwołać od decyzji sądu. Sąd federalny przychylił się do jej wniosku, przyznając jej w tym tygodniu prawo do nowego procesu.
Prowadzący sprawę sędzia Michael Davis dał także do zrozumienia, że kara jest niewspółmierna do wagi popełnionego wykroczenia, a podczas pierwszego procesu popełniono znaczące błędy. Przede wszystkim członkom ławy przysięgłych, którzy w 2007 roku orzekali w pierwszej sprawie, udzielono złych instrukcji. Jako dowód na naruszenie praw autorskich uznano bowiem samo udostępnienie plików w sieci, bez konieczności udowodnienia, że rzeczywiście inni użytkownicy ściągali je z internetu. Podnosi to poprzeczkę prawnikom występującym w obronie praw autorskich, bo samo umieszczenie muzyki w ogólnodostępnym folderze nie jest w tej interpretacji nielegalną dystrybucją. - Teraz producenci będą musieli zaangażować więcej czasu i pieniędzy, aby rzeczywiście wykazać, że doszło do kopiowania plików - komentuje orzeczenie Corynne McSherry, prawniczka Electronic Frontier Foundation, organizacji walczącej o prawa użytkowników internetu.
Co jednak ważniejsze, w opierającym się na precedensie systemie prawnym w USA sprawa Jammie Thomas może pomóc wielu internautom uniknąć astronomicznych kar, sięgających nawet 10 tys. dol. za każdy nielegalnie skopiowany utwór. Thomas miała zresztą szczęście, bo na ok. 1700 ściągniętych plików ścigano ją tylko za dwa tuziny utworów. A i w tym przypadku kara okazała się trudna do zaakceptowania.
Jammie Thomas ściągnęła nielegalnie z internetu za pośrednictwem serwisu Kazaa zaledwie 24 piosenki, co stanowi równowartość maksymalnie zaledwie trzech płyt CD - podliczył sędzia Davis. Straty przemysłu muzycznego z tego powodu to maksymalnie 54 dol. Tymczasem kara, jaką musi ponieść z tego powodu, jest cztery tysiące razy wyższa. Sędzia Davis nie anulował co prawda grzywny, ale wezwał Kongres do zmiany istniejącego prawa o ochronie praw autorskich, przy ustalaniu wysokości kar w podobnych przypadkach. Jammie Thomas, komentując jego decyzję, uznała, że stowarzyszenie Recording Industry Association of America (RIAA) łatwo się nie podda i też będzie się odwoływać. "Ta sprawa skończy się w sądzie najwyższym" - uznała Thomas.