Na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu w Neapolu Berlusconi oświadczył też: "Nie jesteśmy w momencie wielkiego rozwoju, ale i nie jesteśmy dzisiaj w stanie recesji".
"To, co dzieje się w innych krajach, prawdopodobnie będzie także miało wpływ na nas. Gdyby rynki we Francji i Niemczech odnotowały spadek konsumpcji, jasne jest, że także my stwierdzimy zmniejszenie eksportu naszych produktów na te rynki" - dodał premier.
"Pewne konsekwencje w realnej gospodarce poniesiemy być może również my, ale w planie finansowym nie widzę powodów do zaniepokojenia" - oświadczył.
"Musimy być silniejsi od paniki i szaleństwa" - powiedział Berlusconi, apelując następnie do tych rodaków, którzy mają wolne środki finansowe, by kupowali akcje.
Szef rządu podkreślił jednocześnie, że zdaje sobie sprawę z tego, że zostanie oskarżony o to, że zachowuje się jak "sprzedawca", ale - dodał - udzielanie rad uważa za swój obowiązek.