Grupa Fortis ma kłopot - mniejszościowi udziałowcy wygrali sprawę w sądzie, co na razie wstrzymuje przejęcie aktywów przez BNP Paribas
Fot. Fortis
strona główna banku Fortis
Przed upadkiem grupę Fortis już jesienią uchroniła interwencja rządów Belgii, Holandii i Luksemburga, które zdecydowały się wykupić po 49 proc. akcji banku w swoich krajach za łączną kwotę 11,2 mld euro. Potem rządy rozsprzedały aktywa. I tu pojawił się konflikt - sprzedaż przez belgijski rząd części Fortisu francuskiemu BNP Paribas nie spodobała się mniejszościowym udziałowcom. Bo rozdzielenie grupy na części spowodowało, że z dnia na dzień ich udziały straciły na wartości. Sąd apelacyjny przyznał im w piątek rację - uznał, że decyzja o transakcji powinna zostać podjęta przy ich aprobacie. - Rząd nie może robić, cokolwiek zechce, to zwycięstwo udziałowców Fortisu - mówi Mischael Modrikamen, jeden z prawników pozywających. Belgijscy udziałowcy swoją decyzję w sprawie grupy Fortis mają podjąć na specjalnym walnym zgromadzeniu 12 lutego.
Belgijski premier w reakcji na wyrok przyznał, że jedną z opcji jest złożenie apelacji. Zaś BNP Paribas - najwyżej wyceniany na giełdzie francuski bank - oświadczył, że podtrzymuje swoje zainteresowanie kupnem aktywów Fortisu.
W październiku transakcję między rządem a BNP Paribas wyceniano na blisko 15 mld euro. Bank miał przejąć ponad 75 proc. bankowych operacji Fortisu w Belgii i 66 proc. grupy w Luksemburgu.