We Władywostoku rosyjska milicja pobiła kierowców, demonstrujących pokojowo przeciw drastycznej podwyżce ceł na używane samochody.
Wczoraj przez duże miasta w Rosji przetoczyła się fala demonstracji przeciw podwyżce ceł na samochody, która ma chronić rosyjski przemysł motoryzacyjny. Nowe cła zablokują od stycznia import używanych aut, które mają ponad pięć lat i podbiją o jedną dziesiątą ceny aut do pięciu lat - postanowił w zeszłym tygodniu rząd Władimira Putina. Najbardziej przeciw podwyżce ceł protestują na Dalekim Wschodzie Rosji, gdzie 200 tys. ludzi żyje z importu używanych aut z Japonii. Do ostrych starć doszło we Władywostoku, gdzie specjalne oddziały milicji OMON siłą rozgoniły kilkuset kierowców, którzy demonstracyjnie chodzili wokół choinki na centralnym placu miast. Milicjanci pobili ich i wielu zatrzymali, a po patrole OMON jeździły po mieście, aby uniemożliwić kierowcom blokowanie ulic w proteście.
- Podłogi milicyjnych autobusów były całe zalane krwią - opowiadał fotograf agencji Itar-TASS Władimir Sajapin. Milicja utrudniała też pracę dziennikarzy. Najpierw zostali zagonieni w jedno miejsce i otoczenie kordonem służb porządkowych, a po ataku milicja na demonstrantów, reporterom kazano kłaść się na ziemię, a następnie upchnięto w milicyjnych autobusach, bijąc i niszcząc aparaty fotograficzne i kamery.