Biznes Ludzie Pieniądze

Kryzys. Zaczęło się

Leszek Kostrzewski; Piotr Miączyński; lez; ek
2009-01-16, ostatnia aktualizacja 2009-01-16 09:08

Można powiedzieć oficjalnie: kryzys jest już w Polsce. Bezrobocie rośnie najszybciej od czterech lat. Nie widać szans, by pracodawcy dogadali się ze związkowcami, jak chronić miejsca pracy

Liczba bezrobotnych zarejestrowanych
w urzędach pracy zwiększyła się
w grudniu aż o 76 tys. osób
Fot. Andrzej Bogacz / AG
Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy zwiększyła się w grudniu aż o 76 tys. osób
Janusz Śniadek
Fot. Renata Dabrowska / AG
Janusz Śniadek
Kto i gdzie wkrótce zwolni
Kto i gdzie wkrótce zwolni
Błędne koło zwiększenia deficytu budżetowego
Błędne koło zwiększenia deficytu budżetowego
Prognozy na 2009 r.
Prognozy na 2009 r.
Komentarz Agaty Nowakowskiej: Dajmy rządowi szansę!

Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy zwiększyła się w grudniu aż o 76 tys. osób. - wynika z danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Jak zbadali reporterzy "Gazety", w urzędach pracy od nowego roku tłumy. W częstochowskim PUP w pierwszych dniach stycznia codziennie rejestruje się 170-200 osób, kilka razy więcej niż wcześniej. Kolejki ustawiają się o 3 nad ranem, uruchomiono dodatkowe stanowiska i drugą zmianę. Podobnie jest w całej Polsce.

Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH, ocenia, że na koniec 2010 r. bez pracy może być nawet 2,2 mln rodaków. O 700 tys. więcej niż obecnie.

Firmy zwalniają ludzi, bo spowolnienie gospodarki świata zaczyna i nam dawać w kość. Kryzys odczuwają kolejne branże: po lotniczej, motoryzacyjnej i budowlanej nadchodzą złe czasy dla tekstylnej i sprzętu AGD. Sama Telekomunikacja Polska SA w całym kraju zwolni 2300 osób, a bank PKO BP 1722. We Wrocławiu produkujący lodówki i pralki Whirlpool z powodu braku zamówień chce się rozstać z 400 pracownikami. Huta szkła w Krośnie zwolni 800 osób.

Bezrobocie - twierdzi ministerstwo - rośnie także dlatego, że wraca fala emigrantów. Ich liczba idzie już w tysiące.

Coraz gorsze są prognozy wzrostu gospodarki. Rząd Donalda Tuska ocenia, że w 2009 r. PKB wzrośnie o 3,7 proc., ale szacunki banków mówią wręcz o nadciągającej recesji. Lars Christensen, ekonomista Danske Bank, jest największym pesymistą - ocenia, że wzrost gospodarczy wyniesie minus 0,5 proc.

W grudniu 2008 r. straciło pracę 76 tysięcy osób. A wkrótce firmy zwolnią grupowo 21 tysięcy osób



Co robić? Głowi się rząd, opozycja, pracodawcy i związki zawodowe. Jeszcze niedawno wydawało się, że związki zawodowe, chcąc uniknąć masowych zwolnień, zgodzą się na zamrożenie, a nawet obniżkę płac. Szefów związków zakrzyczał jednak teren i zmienili zdanie.

Dziś na posiedzeniu Komisji Trójstronnej plan ratunkowy dla kraju pokażą związkowcy. "Gazeta" go poznała.

Związki chcą sypnąć publicznym groszem.

Numer jeden na liście żądań to podwyżki wynagrodzeń w firmach. Zdaniem OPZZ im więcej pieniędzy mają ludzie, tym więcej wydają i napędzają gospodarkę.

Numer dwa to wzrost płacy minimalnej, która dziś wynosi 1276 zł. - Podnoszenie płacy minimalnej stymuluje popyt i wbrew oskarżeniom nie spowoduje katastrofy - mówi "Gazecie" Janusz Śniadek, przewodniczący "Solidarności".

Numer trzy to obniżenie podatku VAT, w szczególności na żywność (z 7 do 6 proc.) oraz pomoc publiczna dla firm, które obiecają, że nie będą zwalniać ludzi.

OPZZ chciałby też podnieść podatki dla najlepiej zarabiających. Związki napomykają też o przyznaniu specjalnych dodatków dla młodych małżeństw czy emerytów i rencistów.

By znaleźć na to pieniądze, związki żądają zwiększenia deficytu budżetowego.

Co na to pracodawcy i rząd?

- Chcemy w Komisji Trójstronnej rozmawiać ze związkowcami i pracodawcami o zmianach, które pozwolą uniknąć zwolnień grupowych - mówi Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki.

Mniej dyplomatyczni są pracodawcy. - Żądania związków rozwalą kraj. Nigdy na coś takiego się nie zgodzę - twierdzi Jeremi Mordasewicz z Lewiatana.

- Jeśli związki nie zrezygnują z roszczeń, będą odpowiedzialne za masowe zwolnienia - ostrzega Andrzej Malinowski, szef Konfederacji Pracodawców Polskich.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów