Najpóźniej w listopadzie okaże się, czy prezes UKE podtrzyma decyzję o podziale TP SA - wynika z opublikowanego wczoraj harmonogramu. Do tego czasu były monopolista ma czas, by udowodnić, że separacja nie jest konieczna
Decyzja o rozpoczęciu postępowania, które ma doprowadzić do podziału TP SA na część hurtową i detaliczną, została ogłoszona 15 grudnia. Do tej pory na podział głównego operatora zdecydowała się Wielka Brytania w 2005 r., ten proces trwa też m.in. w Szwecji, jest rozważany w Irlandii.
Anna Streżyńska, prezes UKE, podkreślała jednak od początku, że równolegle badany będzie zaproponowany przez samą TP program reorganizacji spółki o nazwie "Równoważność dostępu". Zakłada on m.in. wdrożenie systemu monitoringu i nadzoru zapewniającego traktowanie klientów operatorów alternatywnych na równi z klientami TP, wdrożenie szkoleń i systemów wynagradzania dla pracowników, które promować będą dobrą współpracę z operatorami alternatywnymi.
Kluczowym rozwiązaniem jest stworzenie tzw. chińskich murów w przepływie informacji między częścią detaliczną a hurtową TP. Chodzi o to, by pracownicy części detalicznej TP mieli tylko takie informacje o funkcjonowaniu części hurtowej jak przedstawiciele innych operatorów.
Zaprezentowany wczoraj wstępny harmonogram zakłada, że • na przełomie lutego i marca TP przekaże do UKE dokument „Równoważność dostępu” uwzględniający wszystkie powstałe dotychczas problemy i wątpliwości; dokument ten zawierałby również wstępne oszacowanie kosztów i szczegółowy plan wdrażania zmian, • w kwietniu rozpoczną się konsultacje z rynkiem, • w maju i czerwcu dojdzie do czterech spotkań trójstronnego zespołu: TP, operatorzy alternatywni i UKE; w tych pracach uczestniczyliby prawdopodobnie również eksperci rynkowi i przedstawiciele izb telekomunikacyjnych,• lipiec i sierpień to już czas przygotowywania i przekazania regulatorowi ostatecznej wersji dokumentu opisującego zmiany organizacyjne w TP, • między wrześniem a listopadem prezes UKE podejmie decyzję - albo zatwierdzi zaproponowane rozwiązania, albo podtrzyma decyzję o podziale funkcjonalnym. Niewykluczony też jest trzeci scenariusz - wybranie tego, co najlepsze w obu rozwiązaniach.
Podział funkcjonalny lub alternatywna propozycja TP ma usprawnić współpracę między operatorem a jego konkurentami, którzy korzystają z kabli byłego monopolisty. Dziś ta współpraca przebiega źle: wnioski o podłączenie abonenta są odrzucane, bo np. brakuje skrótu "ul." przed nazwą ulicy, a negocjacje są opóźniane o wiele miesięcy z powodu choroby pracownika skierowanego do rozmów. Zdaniem operatorów alternatywnych to wszystko sprawia, że wielu z nas jest skazanych na usługi TP, bo inni operatorzy nie są w stanie przebić się ze swoją ofertą.