Przedstawiciele UE i Kanady protestują przeciwko amerykańskiej koncepcji "Buy American". Proponowana przez administrację Baracka Obamy klauzula ma zostać uwzględniona w pakiecie stymulacyjnym dla gospodarki wartym 800 miliardów dolarów, podaje BBC.
Projekt zakłada, że firmy, które skorzystają z rządowej pomocy finansowej, będą zobowiązane do korzystania tylko i wyłącznie z surowców i produktów z etykietą "made in US". Szczegóły pakietu stymulacyjnego będą dopracowywane w tym tygodniu w obu izbach Kongresu.
"To najgorszy z możliwych sygnałów", powiedział BBC Peter Power, rzecznik KE. Dodał, że Unia Europejska zamierza w tej sprawie wystosować skargę do Światowej Organizacji Handlu (WTO).
Jak zauważa BBC, Barack Obama już podczas kampanii obiecywał wyborcom, że skończy z Północnoamerykańskim Układem Wolnego Handlu (NAFTA). Teraz, wobec narastającego kryzysu, dyplomaci zaczynają obawiać się o stanowisko prezydenta USA wobec wolnego handlu.
"Naszym zdaniem ta ustawa wyznacza bardzo niebezpieczny precedens w czasach, gdy świat zmaga się z globalnym kryzysem gospodarczym", stwierdził ambasador UE w Waszyngtonie John Burton. Wtóruje mu ambasador z Kanady Michael Wilson: "Stany Zjednoczone stracą moralne prawo do naciskania na innych, by nie wprowadzali praktyk protekcjonistycznych" - napisał w liście do amerykańskich senatorów.
Kanadyjska i brytyjska prasa przestrzega, że klauzula "Buy American" może wywołać międzynarodową wojnę handlową.