W Czechach główna stopa spadła o 0,5 pkt proc., do poziomu 1,75 proc. Identycznego cięcia dokonano nad Tamizą, gdzie cena kredytu doszła do zaledwie 1 proc. To najniższy poziom w historii. Gorączkę obniżek widać szczególnie w Wlk. Brytanii, gdzie od października zeszłego roku stopy obniżono w sumie już o 4 proc. Świadczy to o fatalnej sytuacji, w jakiej znalazła się gospodarka wyspiarzy. Podobnie jak w USA pękła tam spekulacyjna bańka na rynku
nieruchomości i wiele banków popadło w tarapaty z powodu niespłaconych kredytów. Analitycy przewidują, że w kolejnym kroku Bank Anglii prawdopodobnie obetnie stopy do blisko zera, tak jak uczynił to w zeszłym roku amerykański bank centralny Fed.
Innej polityki można spodziewać się po Europejskim Banku Centralny (EBC). W czwartek bank utrzymał główną stopę na niezmienionym poziomie 2 proc. Prezes EBC Jean-Claude Trichet dał do zrozumienia, że bank jest skłonny obniżyć stopy na kolejnym posiedzeniu w marcu. Ale jednocześnie podkreślił, że na sprowadzenie ich blisko zera nie ma co liczyć.
- Zerowych stóp procentowych nie uznajemy obecnie za właściwe rozwiązanie - powiedział Trichet. Obecnie stopy poniżej jednego procentu są np. w USA, Szwajcarii i Japonii.
Analitycy oczekują, że w tym roku główna stopa w Eurolandzie spadnie do 1 proc.
EBC musi walczyć z recesją - Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje w tym roku aż 2-proc. spadek PKB w strefie euro. Decyzje o kolejnej obniżce ceny kredytu ułatwi to, że bardzo szybko spada inflacja. W styczniu wzrost cen sięgnął jedynie 1,1 proc., co jest najlepszym wynikiem od prawie dziesięciu lat. Cel inflacyjny EBC to blisko 2 proc.