Na spotkaniu ministrów finansów krajów grupy G7 w Rzymie Niemcy zamierzają ostrzec przed odwoływaniem się do protekcjonizmu w imię walki z kryzysem gospodarczym - zapowiedział w środę wiceminister finansów Joerg Asmussen.
"Nie chodzi o bezpośredni protekcjonizm w formie ceł i kwot importowych. Mamy raczej do czynienia z tzw. protekcjonizmem pośrednim" - powiedział Asmussen dziennikarzom.
Jak dodał, przykładem takich działań byłby program antykryzysowy albo plan pomocy dla banków zawierający warunki, które pośrednio ograniczałyby wolny przepływ towarów i usług.
Stanowisko Niemiec odczytano jako krytykę pod adresem Francji, która zamierza przeznaczyć 6 mld euro na pięcioletnie kredyty dla rodzimych koncernów motoryzacyjnych Renault i Peugeot-Citroen. W zamian firmy zobowiązały się, że nie ograniczą w tym roku zatrudnienia w zakładach we Francji.
Pytany o francuski program pomocowy dla branży motoryzacyjnej, rzecznik niemieckiego rządu Thomas Steg powiedział, że podejmowane działania antykryzysowe nie powinny budować protekcjonistycznych barier.
"Zgodziliśmy się w UE, że państwa członkowskie mogą wprowadzać krajowe programy antykryzysowe, by pobudzić i ustabilizować wzrost gospodarczy w sposób, jakiego wymaga ich sytuacja. Ale byliśmy też zgodni, że powinno to być koordynowane i uzgodnione w Europie" - powiedział Steg.
"Dla Niemiec koordynacja oznacza, że krajowe działania antykryzysowe powinny służyć wszystkim krajom europejskim" - dodał.
Obawy o wolną konkurencję w UE wyrazili też kanclerz Angela Merkel i przebywający z wizytą w Berlinie premier Belgii Herman van Rompuy. Ocenił on, że Francja powinna przedłożyć Komisji Europejskiej swój program wsparcia dla producentów samochodów.