Biznes Ludzie Pieniądze

Saper

Grzegorz Kopacz
15.02.2009 , aktualizacja: 13.02.2009 11:55
A A A Drukuj
Rozmowa z dziennikarzem TVP Tadeuszem Moszem.
Uczymy widzów i słuchaczy mechanizmów rządzących gospodarką i finansami, ale nie możemy rekomendować konkretnych inwestycji

Jest Pan dziś bogatszy czy biedniejszy?

Rozumiem, że pytanie dotyczy...

Gości w Tok FM pyta Pan o to codziennie. Ja pytam teraz, gdy Pana program "Plus Minus" wraca na antenę TVP Info.

TVP to moja podstawowa praca zawodowa i jakieś pieniądze za ten program będę dostawał.

Jednocześnie ograniczę inne zajęcia, nie tylko dziennikarskie. Przez pięć lat kierowałem zespołem analityków w "Gazecie Giełdy Parkiet" i wciąż, poza makroekonomią, na bieżąco zajmuję się rynkiem papierów wartościowych. Dzielę się swoją wiedzą, prowadzę wykłady.

Będąc jednocześnie etatowym dziennikarzem TVP?

Tak, ale od lipca 2008 roku "Plus Minus" nie było na antenie.

Może przynosił straty?

Kiedy "Plus Minus" był emitowany w latach 2001-2006 w TVP 1, zarabiał na siebie i telewizja grosza do niego nie dopłacała. To był wzorcowy przykład programu, który może być misyjny i jednocześnie przynosić telewizji zyski. Umowa ze sponsorem zawarta była na dłuższy okres, ale gdy w 2006 roku dyrektorem Jedynki została Małgorzata Raczyńska, program zdjęto z anteny, a umowę ze sponsorem zerwano. Informowałem zarząd, że nosiło to znamiona działania na szkodę spółki, lecz nie usłyszałem żadnych wyjaśnień. Zastępca pani Raczyńskiej powiedział mi tylko: "Ulubieńcem to ty ich nie jesteś".

Po trzech miesiącach skróconą wersję programu udało się przenieść do TVP 3, poprzedniczki TVP Info. Lecz pod warunkiem, że nie ja będę go prowadził. Uznałem, że mimo to warto utrzymać markę "Plus Minus".

Z badań opinii robionych dla TVP wynikało, że Tadeusz Mosz był wtedy jednym z najlepiej ocenianych przez widzów prowadzących programy publicystyczne. Dlaczego więc musiał zniknąć z anteny?

Zapytałem dyrektora TVP 3, dlaczego mam oddać prowadzenie własnego, autorskiego programu. Pokazał mi "Newsweek Polska" ze zdjęciem Richarda Mbewe, stałego komentatora "Plus Minus". Był on pracownikiem Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej, która - jak się po latach okazało - oszukiwała swoich klientów. Tylko że ekonomista dr Mbewe był jedynie pracownikiem WGI, nie prezesem, nie zarządzał cudzymi pieniędzmi. Przygotowywał dla nich prognozy makroekonomiczne i nigdy nie postawiono mu żadnych zarzutów. Zresztą nie mieliśmy najmniejszych podstaw, by podejrzewać WGI o nierzetelne działania, skoro w jej radzie nadzorczej znajdowały się znakomitości biznesowo-ekonomiczne z pierwszych stron gazet.

No, ale to był pretekst, aby usunąć mnie z anteny. Absurdalny - bo w ten sam sposób można by oskarżać innych dziennikarzy zapraszających do studia polityków i biznesmenów, którzy potem okazywali się naciągaczami lub oszustami i lądowali w więzieniu.

Niestety, w TVP Info program "Plus Minus" był nieustannie sekowany. Od jesieni 2007 roku w jego miejsce wieczorem wszedł program robiony z "Rzeczpospolitą", a nam zostawiono wydanie o 17.15. W wakacje ubiegłego roku program w ogóle spadł z ramówki.

Dlaczego nie zdecydował się Pan po prostu odejść z TVP? Miał Pan przecież propozycje z innych stacji.

Co chce pan usłyszeć? O magii telewizji?

Prawdę.

Jestem zwierzęciem telewizyjnym. Dużo wiem o tym medium, rozumiem je, czuję. Mogę powiedzieć bez fałszywej skromności: jestem telewizyjnym zawodowcem.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów