Internetowy gigant z niepozornych reklam wyświetlanych przy wynikach wyszukiwania szybko uczynił maszynkę do zarabiania miliardów dolarów. Ale poległ, gdy chciał ten sam model przenieść na tradycyjne media.
Google podało wczoraj, że zamierza sprzedać swój dział radiowy zajmujący się oprogramowaniem do tworzenia automatycznych ramówek. Do końca maja wycofa się też z systemu Audio Ads - działa on tak, że firma może zamieścić reklamę dźwiękową w serwisie Google i wykupić miejsce na antenie. A stacje współpracujące z koncernem z Mountain View samodzielnie ściągają ją w postaci pliku.
W styczniu Google wycofało się z podobnego projektu przy sprzedaży reklam w gazetach i czasopismach. Powód to niezadowalające wyniki w obu projektach.
- Jeśli podejmujesz ryzyko na wielu frontach, nie wszystko się opłaci - napisała w firmowym blogu Susan Wojcicki, wiceprezes Google ds. rozwoju produktów. Dodała jednocześnie, że teraz firma skoncentruje się na wklejaniu reklam do plików dźwiękowych nadawanych strumieniowo w internecie.
Jak zauważa Sameet Sinha, analityk JMP Securities, dywersyfikacja przychodów jest dla Google istotna, ale spółka powinna trzymać się bliżej swojego podstawowego biznesu. - Rynek tradycyjnych mediów przechodzi poważne turbulencje. W takim momencie trudno wejść z nowym modelem biznesowym, nawet jeśli usprawnia on wiele rzeczy - uważa Sinha.