Prowadzony przez trójkę młodych Szwedów serwis The Pirate Bay był jedną z największych na świecie bram do pirackich filmów, muzyki, gier i oprogramowania. Nie przechowywał na swoich serwerach nielegalnych materiałów, ułatwiał jednak ściąganie muzyki i filmów z internetowych sieci wymiany plików P2P, pozwalając użytkownikom publikować na nie odpowiednie "namiary".
Po kilku latach zmagań branży filmowej i muzycznej udało się w końcu doprowadzić twórców serwisu (i ich inwestora) do sądu - proces zaczął się w poniedziałek w Sztokholmie. Cała czwórka odrzuca zarzuty, twierdząc, że nie są odpowiedzialni za to, jakimi plikami wymieniają się użytkownicy. I cały proces nazywają "politycznym".
Inaczej uważa szwedzka prokuratura, zarzucając im promowanie piractwa i zarabianie na serwisie, który innym umożliwiał dzielenie się chronionymi przez prawo utworami. Jeśli sąd uzna winę twórców Pirate Bay, grozi im do dwóch lat więzienia, wytwórnie domagają się dodatkowo ok. 12 mln dol. odszkodowania.