Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości gospodarcze

Praca domowa czyli bez kasy na drugim etacie

Katarzyna Growiec
2009-02-24, ostatnia aktualizacja 2009-03-04 16:40

Praca domowa czyli sprzątanie, gotowanie czy opieka nad dziećmi ma wysoką wartość, choć nie ma swojej rynkowej ceny. Nikt nie płaci pensji ani kobietom ani mężczyznom nie tylko za drugi, ale często też za jedyny etat na jakim pracują. A w skali kraju stanowi ona aż 30 procent Produktu Narodowego Brutto, czyli dochodu decydującego o bogactwie kraju.

Przeciętna miesięczna wartość pracy domowej wykonanej przez niepracującą zawodowo kobietę wyniosła 1330 zł, a przez kobietę pracującą 1158 zł
Przeciętna miesięczna wartość pracy domowej wykonanej przez niepracującą zawodowo kobietę wyniosła 1330 zł, a przez kobietę pracującą 1158 zł
ZOBACZ TAKŻE
- W moim małżeństwie było jasne, że choć oboje pracujemy zawodowo, to ja zajmuję się domem i wychowuję dziecko. Po powrocie z pracy, zabierałam się więc codziennie za gotowanie, sprzątanie i sprawdzanie lekcji - taka druga zmiana. W tym czasie mój mąż przygotowywał referaty i pisał książki - mówi spokojnym głosem Bożena, która ma 65 lat. Obecnie jest na emeryturze i dostaje 1500 zł na rękę. Może dostawałaby więcej, gdyby robiła karierę, zamiast pracować na drugim etacie w domu, ale...

- To mój mąż piął się po kolejnych szczeblach kariery na uniwersytecie aż został profesorem - wyjaśnia. Bożena cieszy się, że mąż docenia, że spokój w domu, który mu zapewniała, pomógł mu w karierze. Mówi: "mam szczęście, bo mężczyźni często niedoceniają pracy kobiet".

- Kiedyś się podliczyłam i mi wyszło, że moja doba ma 30 godzin. Najpierw cały mój czas wolny pożerała firma, którą założyłam. Później do firmy doszły obowiązki związane z dziećmi. W ogóle nie mam czasu dla siebie. Czasem myślę, że jestem na granicy wytrzymałości. Że eksploduję albo stanie się coś strasznego - mówi 35-letnia Magda, która prowadzi własną firmę, ma męża i dwoje małych dzieci.

Według Raportu GUS "Kobiety w Polsce" - praca zawodowa zajmuje kobietom, które są mężatkami i mają dzieci, 6 godzin i 29 minut dziennie. U żonatych mężczyzn z dziećmi jest to o godzinę więcej bo 7 godzin i 34 minuty. Praca domowa zajmuje kobietom 4 godziny 54 minuty dziennie, podczas gdy ich partnerom: o połowę mniej bo 2 godziny 33 minuty. Statystycznie jednak mężczyźni pracują zawodowo o godzinę dłużej - łącznie pracują więc 9 godzin i 25 minut, a kobiety 10 godzin i 45 minut. W sumie różnica to godzina i 20 minut.

W ramach prac domowych są takie, które kobiety i mężczyźni w małżeństwie poświęcają tyle samo czasu np. prace związane z utrzymaniem porządku, remontami i naprawami oraz zakupami. Natomiast znaczne różnice występują w takich czynnościach jak gotowanie i opieka nad dziećmi. Tu kobiety wykonują zdecydowanie więcej pracy.

30 proc. dochodu narodowego w domu

Dzięki pracy domowej gospodarstwo domowe funkcjonuje sprawnie i bez zarzutu. Dzieci są zadbane i właściwie odżywiane, rachunki uregulowane, a mieszkanie czyste. Socjologowie podkreślają, że sprawne funkcjonowanie gospodarstwa domowego przekłada się na zachowanie poza nim - np. w pracy - jesteśmy bardziej efektywni, gdy w domu możemy wypocząć i znaleźć wsparcie. Efektywność pracy zawodowej natomiast przekłada się na wzrost Produktu Narodowego Brutto (PNB), czyli całkowitych dochodów osiąganych w ciągu roku przez obywateli danego kraju. PNB w ujęciu względnym (tempo wzrostu) jest miarą wzrostu gospodarczego. W przeliczeniu na jednego mieszkańca wykorzystywane jest jako miara poziomu dobrobytu społeczeństwa.

Z badań prowadzonych na świecie wynika, że wartość pracy domowej stanowi od 28 do 45 procent PNB.

W Polsce jak wyliczyła w dr hab. Ilona Błaszczak-Przybycińska z Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej wartość pracy domowej wynosi około 30 proc. PNB. Są to wyniki analizy przeprowadzonej na podstawie danych z 2004 roku, a opublikowane w formie ksiązki w 2008 roku. Są to najnowsze wyliczenia, jakimi dysponujemy. Jednak już wtedy wartość pracy domowej w Polsce wyniosła ponad 265 miliardów złotych. Udział pracy domowej kobiet w tej wartości wyniósł 66 proc., a mężczyzn 34 proc..

Pensja za pranie i gotowanie?

Praca domowa nie ma swojej rynkowej ceny, bo nie jest przedmiotem obrotu rynkowego. Ustalenie wartości pracy domowej jest przedsięwzięciem bardzo trudnym. Pierwsze badania nad łączną wyceną pracy domowej podjął w USA W. C. Mitchell w 1919 r. W uproszczeniu można przyjąć, że pomnożył średni koszt zatrudnienia pomocy domowej przez ogólną liczbę gospodarstw w kraju.

Rozbudowaną analizę dotyczącą pracy domowej i jej wyceny w Polsce przeprowadziła dopiero w 2008 roku dr hab. Ilona Błaszczak-Przybycińska. Na danych GUS z lat 2003-2004 wyceniła ona pracę domową dwoma metodami: metodą stawek rynkowych (suma iloczynów średniego czasu przeznaczonego na poszczególne prace domowe i przeciętnego godzinowego wynagrodzenia brutto dla zawodów odpowiadającym tym pracom) i metodą kosztów alternatywnych (iloczynu średniego czasu przeznaczanego na pracę domową oraz przeciętnej stawki godzinowej dla osób pełnozatrudnionych tej samej płci).

I tak z obliczeń metodą stawek rynkowych, wynika, że przeciętna miesięczna wartość pracy domowej wykonanej przez niepracującą zawodowo kobietę wyniosła 1330 zł, a przez kobietę pracującą 1158 zł. Jeśli chodzi o mężczyzn to ich praca domowa została wyceniona odpowiednio na 818 zł i 640 zł.

Różnica między wartością pracy domowej kobiet pracujących tylko w domu i zatrudnionych na etacie jest niewielka i wynosi zaledwie 150 zł. Potwierdza to, tezę, że kobiety po powrocie z "normalnej" pracy do domu mają i tak "drugą zmianę" - pracują w domu prawie tyle samo co te, dla których jest to jedynym zajęciem.

- Z moich wyliczeń wynika, że przeciętna wartość pracy domowej w przeliczeniu na jedną kobietę wynosiła w 2004 r. 55,7 proc. średniego wynagrodzenia brutto w gospodarce, jeśli za podstawę wyceny przyjąć godzinową stawkę brutto dla zawodów odpowiadających pracom domowym - mówi Ilona Błaszczak-Przybycińska.

Przy wycenie pracy domowej metodą kosztów alternatywnych wielkości są wyższe i obejmują doszacowane wyniki za rok 2006 r. W tym przypadku przeciętna miesięczna wartość pracy kobiet wyniosła 1748 zł, a mężczyzn 1057 zł. Dla kobiet z wyższym wykształceniem wyceniono ich pracę na 2994 zł, a mężczyzn na 2450 zł. W przypadku kobiet ze średnim wykształceniem było to już znacznie mniej, bo 1782 zł, a w przypadku mężczyzn 1199 zł.

Wniosek jest jeden: praca domowa, choć nie ma swojej ceny, to ma wartość.

- Chcę podkreślić, że mężczyźni też wykonują prace domowe. Przeciętna wartość pracy wykonywanej przez mężczyznę stanowi 57 proc. przeciętnej wartości pracy wykonywanej przez kobietę. Mam też wrażenie, że obecnie wykształceni młodzi mężczyźni coraz częściej wykonują prace domowe m.in. w postaci opieki nad dzieckiem - mówi dr hab. Ilona Błaszczak-Przybycińska z Instytutu Statystyki i Demografii SGH.

Mężczyźni robią jeśli (bo) muszą?

- Od sprzątania uciekam jak mogę. Czasem żal mi mojej żony, że tak się zaharowuje. Wtedy jej mówię, że nie musi wcale sprzątać, że ja tego wcale nie potrzebuję. Że trochę bałaganu jest też ok. Żona się martwi, że jak będziemy mieli dziecko, to też nie będę pomagał. Ale z dzieckiem to będzie inaczej - będę widział sens opieki nad nim i będę dużo wokół niego robił - mówi 27- letni Michał, który pracuje w jednym z ministerstw i zarabia 2500 zł miesięcznie.

Z badań tzw. budżetu czasu wynika, że w Polsce zmienił się udział mężczyzn w pracy domowej w ostatnich dekadach. Badania takie na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie są przeprowadzane niezmiernie rzadko. Przeprowadzono je w latach: '69, '76, '84 i 2003-2004. I choć ich wyniki nie są ściśle porównywane, to pokazują, że odsetek mężczyzn wykonujących prace domowe wzrósł w tym okresie o ponad 27 proc. - z 59 do 86,34 proc.. A w przypadku kobiet wzrósł o 3 proc. - z 95 do 98 proc..

Oznacza to, że zdecydowana większość, bo 86 procent mężczyzn wykonuje jakiekolwiek czynności gospodarcze w domu.

- Mężczyźni potrafią bez problemu przejąć obowiązki domowe, gdy muszą to zrobić np. gdy żona jest chora. Natomiast w innych warunkach unikają tego odwołując się do różnych strategii. Nie włączają się w prace domowe, bo ich nie lubią, uważają za nieważne - mówi dr Danuta Duch-Krzystoszek z Zespołu Badań nad Kobietami i Rodziną w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Jej zdaniem gdy mężczyzny nie interesuje jakiś obszar życia rodziny, to zleca zarządzanie nim kobiecie.

- Ale zawsze kobieta i tak działa w pewnych ramach, bo to mężczyzna zlecił jej menedżerowanie jakimś obszarem np. wyborem szkoły dla dzieci - dodaje Duch-Krzystoszek.

Praca, która nie jest pracą?

Dr Danuta Duch-Krzystoszek z Zespołu Badań nad Kobietami i Rodziną w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN uważa, że praca kobiet cieszy się niższym prestiżem właśnie dlatego, że jest sprawowana przez kobiety. Według niej gdyby mężczyźni zajmowali się np. opieką nad dziećmi, to byłaby ona bardzo ważna, dobrze płatna i wręcz święta. Prestiż wykonywania pracy domowej jest niski, a same kobiety mają trudności w nazwaniu jej "pracą" właśnie. Gospodyni domowa pytana o to czy pracuje, odpowiada zwykle: nie, jestem przy mężu. Choć jej dzień wypełniają czynności gospodarcze takie jak sprzątanie, zakupy, gotowanie, pranie, prasowanie, opieka nad dziećmi lub osobami starszymi w rodzinie.

Z badań opisanych w książce "Nieodpłatna praca kobiet. Mity, realia, perspektywy" Anny Titkow, Danuty Duch-Krzystoszek i Bogusławy Budrowskiej, wynika, że opiekę nad innymi osobami w najbliższej rodzinie w sposób zdecydowany uznałoby za pracę zaledwie 17,8 proc. badanych kobiet i mężczyzn. Skłonnych uznać ją za pracę byłoby 24,6 procent. Jednak większość - 32,4 proc. osób obu płci raczej nie uznałoby tej formy opieki za pracę, a 23,2 zdecydowanie jest temu przeciwna.

Zwolennicy uznania pracy domowej jako pracy argumentują, że tak samo jak każda inna wymaga ona czasu i energii oraz wysiłku fizycznego. Ponadto, jeśli nie jest wykonywana przez kogoś z członków rodziny, to trzeba za nią płacić komuś z zewnątrz.

Wiele kobiet i mężczyzn jest przeciążonych pracą domową. Często po pracy zawodowej, muszą wykonywać czynności gospodarcze w domu. Jak zauważa dr hab. Ilona Błaszczak-Przybycińska: Osoby czują się często przeciążone pracami domowymi i to wymaga, aby rynek usług związanych z pracami gospodarczymi był bardziej rozwinięty. Gdyby usługi związane z pracą domową jak np. dowożenie i odbieranie dzieci z zajęć można było kupić tak łatwo i bezpiecznie jak pieczywo w sklepie, to podejrzewam, że wiele gospodarstw domowych kupiłoby takie usługi.

Niekorzystny kontrakt płci

W socjologii mówi się o zjawisku takim jak kontrakt płci. Jest to społeczno-kulturowa umowa określająca relacje kobiet i mężczyzn w rodzinach i w życiu publicznym. Kontrakt taki określa intensywność, sposób i warunki, na jakich kobiety i mężczyźni uczestniczą w dwóch sferach życia - prywatnej i publicznej. Kontrakt taki jest wynikiem długotrwałych procesów społeczno-kulturowych i jest bardzo trudny do zmiany.

- Kontrakt płci w Polsce zmienia się od lat 80. Model małżeństwa się zmienia - idzie bardziej w stronę liberalnego, bardziej partnerskiego modelu. W mniejszym stopniu dotyczy to społecznej akceptacji dla pracy zawodowej kobiet z małymi dziećmi - mówi dr Danuta Duch-Krzystoszek. I dodaje, że ma raczej wrażenie, że patriarchat zmienia formę, ale to pozwala mu dalej trwać i mieć się dobrze: Kiedyś mąż mówił: masz zrobić obiad. Teraz chwali: Jak Ty świetnie gotujesz! (w podtekście: rób to nadal). Coś się zmienia, ale w kwestii symboli, języka.

Dyskusja umarła

Zagadnienie pracy domowej i jej wyceny jest dyskutowane w wielu krajach. - W Polsce jednak niektóre środowiska i kręgi np. polityczne badania wartości pracy domowej uznają za bezcelowe i mało ważne. Wydaje mi się wręcz, że debata o pracy domowej w Polsce umarła - uważa dr Piotr Michoń z Katedry Pracy i Polityki Społecznej z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Przez pewien czas dyskusja o pracy domowej miała w Polsce charakter sensacji, potem ucichła. Mimo tego, że debaty jako takiej nie ma, to rząd wprowadza lub planuje wprowadzić pewne korzystne rozwiązania jak wydłużenie urlopów macierzyńskich, płacenie składek emerytalnych podczas przebywania na urlopie wychowawczym czy urlopy dla ojców - dodaje dr Piotr Michoń.

W Niemczech gospodynie domowe dostają odszkodowania, jeśli ich zdolność do pracy zostanie ograniczona w wyniku wypadku przy pracy. Mogą też uzyskać od państwa emeryturę, jeśli ich mąż jest ubezpieczony. W niektórych krajach idzie się więc w stronę uznania pracy domowej za pełnoprawną pracę. W Polsce brakuje natomiast nawet kampanii społecznych na rzecz bardziej symetrycznego podziału pracy domowej między mężczyzn i kobiety w rodzinach i zmiany wartości, która do tego doprowadzi. Co trzeba zrobić w pierwszej kolejności?

- Celem polityki społecznej w najbliższym czasie powinno być to, aby wzrosły świadczenia dla osób (kobiet i mężczyzn) na urlopach rodzinnych, czyli zajmujących się opieką nad dziećmi oraz opłacanie składek emerytalnych i rentowych za osoby przebywające na takich urlopach - mówi dr Piotr Michoń.

Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -

pobierz aplikację!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów