Podkreślał, że nie będzie miało znaczenia, czy stał się bezrobotnym na skutek zwolnień grupowych, czy odszedł dobrowolnie po porozumieniu z pracodawcą. Projekt odpowiedniej ustawy ma być gotowy za mniej więcej miesiąc.
Rząd deklaruje, że chce wziąć pod opiekę tych, którzy na skutek kryzysu stracili pracę, a muszą spłacać zaciągnięty kredyt na mieszkanie. Ale pomoc nie będzie bezzwrotna. - Jeśli ktoś otrzyma pomoc od państwa, będzie musiał ją oddać, gdy odzyska możliwości kredytowe - zaznaczył Tusk. Nie będą mogli na nią liczyć najbogatsi, którzy wybrali bardzo drogie
mieszkania i teraz muszą co miesiąc oddawać bankowi 5-6 tys. zł.
W ramach programu antykryzysowego rząd jest gotowy przez rok spłacać raty kredytowe bezrobotnych. Za realizację programu ma odpowiadać Fundusz Pracy. Tusk podał, że na ratowanie kredytobiorców, którzy wpadli w tarapaty, rząd przeznaczy 300-400 mln zł. Kredyty hipoteczne spłaca ok. 1,3 mln Polaków. Nasze zadłużenie z tego tytułu wzrosło w styczniu do 203,2 mld zł wobec 122,6 mld zł w roku poprzednim.