Nawet 36 proc. akcji Citigroup, jednej z największych na świecie instytucji finansowych, trafi w ręce amerykańskiego rządu. W listopadzie, w zamian za warte 300 mld dol. gwarancje, rząd otrzymał uprzywilejowane akcje banku, dające prawo do dywidendy. Teraz część z nich wymieni na zwykłe udziały. Citigroup liczy, że z udziałem państwa będzie mu łatwiej pozyskiwać kapitał w czasach kryzysu gospodarczego.
Za operację nie zapłacą podatnicy, tylko akcjonariusze, bo wejście rządu oznacza, że ich udziały się skurczą. Ta perspektywa wyraźnie nie przypadła im do gustu - wczoraj cena akcji banku na nowojorskiej giełdzie spadła o ponad 30 proc. Rok temu za papiery Citi płacono ok. 25 dol. Dzisiaj - niespełna 2 dol.
Zwykli Amerykanie już dość dopłacili do interesów Citigroup - amerykański gigant dostał od budżetu państwa blisko 350 mld dol. (300 mld dol. w formie gwarancji). Vikram Pandit, szef Citigroup, podkreślał, że ta transakcja nie wymaga dodatkowych nakładów z państwowej kasy. - Strategie ani profile działalności biznesowej Citigroup nie zmieniają się - dodał.
Citigroup jest głównym akcjonariuszem Banku Handlowego. Od roku rynek spekuluje, czy Amerykanie zdecydują się odsprzedać swoje udziały w polskim banku. Jeszcze na początku 2008 r. gotowość przejęcia zadeklarował PKO BP. - Handlowy bardzo pasowałby do naszego profilu biznesowego - usłyszeliśmy przed kilkoma dniami w czasie nieoficjalnej rozmowy z osobą z zarządu PKO BP. Na razie Amerykanie twierdzili, że nie mają zamiaru wycofywać się z Polski. - Bank Handlowy jest bardzo ważną spółką i jesteśmy skoncentrowani na maksymalizacji jego wartości - powiedział w wywiadzie dla Reutersa Edward Kelly z Citigroup.
Według wyceny giełdowej Bank Handlowy jest wart obecnie ok. 4,3 mld zł - 6,6 mld zł mniej niż rok temu.