- Prowadzimy kontrolę w bankach w sprawie
spreadów walutowych stosowanych przy kredytach hipotecznych - poinformowała wczoraj Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Jej zdaniem na rynku brakuje czytelnych reguł, na podstawie których banki ustalają kursy kupna i sprzedaży walut przy kredytach hipotecznych. W efekcie banki mogą swobodnie manipulować wielkością widełek kursowych. A klienci nie są w stanie przewidzieć, jaki będzie koszt zaciąganych przez nich kredytów.
"Gazeta" już od trzech miesięcy nagłaśnia problem widełek kursowych. Alarmowaliśmy, że spready niepokojąco szybko rosną: we wrześniu różnica pomiędzy kursem kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego w bankach nie przekraczała 20 gr. Dziś sięga już 40 gr. Przy kredycie hipotecznym spłacanym przez kilkadziesiąt lat te grosze urastają do poważnej sumy. - Klient, który spłaca kredyt 300 tys. zł, na widełkach kursowych traci co miesiąc 109 zł, a całkowity koszt jego kredytu rośnie o blisko 40 tys. zł - wskazuje Katarzyna Siwek, szefowa działu analiz w Expanderze.
Nie jesteśmy od regulowania cen... W czerwcu Urząd przedstawi oficjalne wyniki przeprowadzonej kontroli. Ale Krasnodębska-Tomkiel jest przekonana, że efekty
pracy Urzędu zobaczymy już za kilka tygodni: - Sądzę, że banki same wprowadzą do umów zapisy, które dokładnie określą sposób ustalania spreadów.
I dodaje: - Wiedzą, że na wojnę z UOKiK iść nie warto: to źle wpływa na reputację, a poza tym i tak większość spornych spraw jest rozstrzygana po myśli Urzędu.
Bankowcy przyznają, że zapisy umów doprecyzują, ale nie z powodu kontroli UOKiK. - Takie obowiązki nakłada na nas nowa rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego - mówi przedstawiciel jednego z banków.
"Gazeta" wielokrotnie apelowała do UOKiK i Komisji Nadzoru Finansowego, żeby odgórnie określiły maksymalną rozpiętość spreadów. Przedstawiciele obu instytucji rozkładali ręce: - Widełki kursowe to element ceny kredytu, a my nie jesteśmy urzędem regulacji cen - odpowiadali.
Postanowiliśmy więc sami naciskać na banki, żeby obniżyły widełki kursowe. Od stycznia co tydzień publikujemy "czarną listę" banków stosujących najwyższe
kursy walut. - Takie zestawienia to na razie najbardziej efektywny sposób "karania" banków. Przynajmniej klienci widzą, że spread wpływa na koszty ich kredytów - wskazuje Siwek.
Banki do sądu UOKiK wziął pod lupę nie tylko widełki kursowe. Zamierza zająć się sytuacją kredytobiorców, którym banki jednostronnie wyznaczają wysokość oprocentowania pożyczek. Największego rozgłosu nabrała sprawa blisko 20 tys. klientów mBanku i MultiBanku, którzy spłacają
kredyty walutowe zaciągnięte przed jesienią 2006 r. Oprocentowanie ich kredytów zmienia zarząd, który obecnie nie zamierza obniżyć oprocentowania kredytów we frankach pomimo obniżki stóp w Szwajcarii. W najbliższych dniach tą sprawą - razem z dziesięcioma innymi klauzulami stosowanymi przez banki - zajmie się Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jeśli uzna klauzule za niedozwolone, to żaden bank nie będzie mógł ich stosować. - Ich zastosowanie oznacza, że UOKiK może wszcząć przeciw bankowi postępowanie pod zarzutem naruszenia zbiorowych interesów konsumentów - wyjaśnia Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK. Grozi za to kara w wysokości do 10 proc. ubiegłorocznych przychodów.
Klauzule, które trafią do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów: • bank może skontrolować przedmiot zabezpieczenia kredytu (czyli np. mieszkanie) i zażądać przeprowadzenia jego wyceny;
• bank może dowolnie zmieniać tabele opłat i prowizji;
• bank wypowiada klientowi kredyt, a potem pobiera od niego prowizję za wcześniejszą spłatę;
• bank może zmienić oprocentowanie kredytu;
• klient ma obowiązek dostarczyć bankowi wszelkich informacji na temat swojej sytuacji finansowej, ekonomicznej i prawnej;
• bank może zażądać dodatkowego zabezpieczenia kredytu;
• jeśli klient spóźnia się ze spłatą kredytu, to bank może zlecić badanie stanu
nieruchomości i obarczyć klienta kosztem tego badania;
• jeśli klient spóźnia się ze spłatą kredytu, to bank może podwyższyć oprocentowanie kredytu;
• bank nie zwraca klientowi kosztów ubezpieczenia, nawet jeśli nie zostało ono wykorzystane.