- Jesteśmy gotowi do rozpoczęcia rozmów w sprawie wejścia Polski do systemu ERM II - powiedział wczoraj Sławomir Skrzypek, prezes Narodowego Banku Polskiego, podczas forum bankowego. Zadeklarował, że
bank centralny jest przygotowany do odegrania swojej roli w procesie wchodzenia naszego kraju do
strefy euro i będzie ramię w ramię z Ministerstwem Finansów prowadził negocjacje z
Europejskim Bankiem Centralnym. Wiadomo już, że - pomimo kryzysu finansowego - Komisja Europejska i EBC nie ułatwią nam drogi do wspólnej waluty. - Komisja i EBC nie widzą możliwości złagodzenia kryteriów.
Polska musi je spełnić tak samo, jak zrobili to inni - powiedział wiceminister finansów Ludwik Kotecki. To znaczy, że w ERM II, czyli specjalnej "poczekalni", będziemy musieli spędzić całe dwa lata. W tym czasie
złoty będzie powiązany z euro, a jego kurs będzie mógł odchylać się od ustalonego poziomu o 15 proc.
Mimo to rząd nie zamierza rezygnować z planu wejścia do przedsionka strefy euro jeszcze w pierwszej połowie tego roku. Potwierdził to wczoraj minister finansów Jacek Rostowski, podkreślając jednak, że konieczne jest spełnienie dwóch warunków. - Pierwszy to warunek konstytucyjny. Musimy konstytucję zmienić już teraz albo mieć jasną perspektywę tej zmiany - mówił Rostowski. Drugi warunek odnosi się do wystarczającej stabilności rynku finansowego i walutowego. - Na razie rynki trudno nazwać stabilnymi. Ale mamy jeszcze kilka miesięcy - dodał. Minister Rostowski liczy na to, że szersza zgoda odnośnie wejścia Polski do strefy euro zapanuje po czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego.