Biznes Ludzie Pieniądze

Urodziny internetu - 20 lat temu istniał tylko na papierze

tigi
13.03.2009 , aktualizacja: 13.03.2009 20:34
A A A Drukuj
Nieco mętne, ale ekscytujące - brzmiała pierwsza recenzja dokumentu, który stworzył podwaliny pod dzisiejszą sieć internetową
Był 13 marca 1989 r., gdy młody Tim Berners-Lee, pracownik genewskiego instytutu fizyki CERN, położył na biurku swojego szefa pewien dokument. Papier na dwa lata trafił do archiwum.

Wczoraj w Genewie świętowano z wielką pompą 20. rocznicę tego wydarzenia. Dokument, o którym mowa, zapoczątkował bowiem narodziny sieci WWW. Berners-Lee, podirytowany faktem, że w instytucie nijak nie można odnaleźć dokumentacji wielu projektów naukowych, naszkicował wizję wielkiej komputerowej sieci, w której dokumenty byłyby połączone gąszczem odnośników (tzw. hiperlinków).

Odnośniki miały zastąpić książkowe przypisy: zamiast iść na wycieczkę do biblioteki, w internecie wystarczyło kliknąć na odnośnik i od razu trafiało się na wskazaną stronę. Do takiego skakania potrzebny był specjalny program - przeglądarka. I taki też program brytyjski naukowiec stworzył.

Początkowo uważano, że rozwiązanie nie wyjdzie poza środowisko naukowców. Sam Berners-Lee też początkowo nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji swojej wizji i milionów dolarów na wynalazku nie zarobił. Jemu za to zawdzięcza swoje fortuny wielu amerykańskich multimilionerów i takie spółki jak Netscape, Yahoo! czy Google.

Berners-Lee smykałkę do komputerów w zasadzie odziedziczył - jego rodzice pracowali przy stworzeniu pierwszego brytyjskiego komputera. Gdy na studiach zakazano mu zbliżania się do komputerów za hakerstwo, zbudował go sam z części starego telewizora i mikroprocesora.

W 2003 r. za stworzenie WWW z rąk królowej Elżbiety II odebrał tytuł szlachecki. Dziś pracuje jako badacz słynnego instytutu MIT i stoi na czele organizacji WWWC, która koordynuje rozwój sieci.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów