Biznes Ludzie Pieniądze

Ożywienie na rynku nieruchomości w USA

Tomasz Prusek, Reuters
17.03.2009 , aktualizacja: 17.03.2009 20:38
A A A Drukuj
Liczba rozpoczętych budów domów wzrosła po raz pierwszy od siedmiu miesięcy. Przybyło również wydanych pozwoleń na budowę
Mniej nowych budów i mniej pozwoleń na budowę w kwietniu.
Fot. Marianne Armshaw AP
Mniej nowych budów i mniej pozwoleń na budowę w kwietniu.
Dzień po wywiadzie dla telewizji CBS szefa Fed Bena Bernankego wieszczącego koniec recesji już w 2009 r. inwestorzy otrzymali ważne dane z rynku nieruchomości, które wspierają optymizm banku centralnego. Inwestorzy rozpoczęli w lutym budowę 583 tys. domów, czyli aż o 22 proc. więcej niż w poprzednim miesiącu. Skoku o takiej skali nie było od 18 lat. Dotychczas spadek tego wskaźnika był dowodem na pogłębiający się kryzys na rynku nieruchomości, gdzie nowe domy musiały konkurować z rynkiem wtórnym zalewanym przez nieruchomości licytowane przez banki. Ta ekstra podaż dołowała ceny, ale też zniechęcała do rozpoczynania nowych inwestycji.

W górę poszedł również wskaźnik wydanych pozwoleń na budowę. Wzrost jest znacznie mniejszy, bo zaledwie 3-proc. Osłabia to pozytywną wymowę liczby rozpoczętych już inwestycji, bo pozwolenia są lepszym prognostykiem przyszłej koniunktury. Zaledwie 3-proc. wzrost wskazuje nadal na dużą ostrożność inwestorów, którzy nie wiedzą, czy rynek osiągnął twarde dno po dwóch latach bessy. Ale warto też pamiętać, że to pierwsze drgnięcie wskaźnika w górę od kwietnia zeszłego roku.

Dane z rynku nieruchomości są pilnie śledzone przez inwestorów na całym świecie, bo wielu ekspertów uważa, że pierwsze oznaki końca kryzysu będą widoczne tam, gdzie kryzys się rozpoczął, czyli właśnie na amerykańskim rynku domów. Balon spekulacyjny w USA pękł wiosną 2007 r., kiedy wielu mniej zamożnych Amerykanów przestało spłacać pożyczki zaciągnięte na zakup nieruchomości.

Jeśli Bernanke ma rację i recesja rzeczywiści wygaśnie do końca tego roku, to i tak pod względem długości będzie rekordowa od Wielkiego Kryzysu w latach 30. zeszłego wieku. Na razie jednak dane wskazują, że recesja trzyma się mocno - w IV kw. zeszłego roku PKB spadło o 6,2 proc., czyli najmocniej od 27 lat.

Sygnały poprawy koniunktury dochodzą też z Europy. W Niemczech wskaźnik oczekiwań ekonomicznych instytutu ZEW miał w marcu wartość lepszą, niż przypuszczali analitycy. Mimo że poprawa trwa już piąty miesiąc, to nadal gospodarka się kurczy. W I kw. PKB Niemiec w ocenie instytutu DIW spadło o 2,2 proc., głównie z powodu malejącego eksportu. Cały 2009 r. ma się zakończyć 3 proc. ma minusie. Kryzys największej europejskiej gospodarki mocno odbija się na kondycji całej Unii. Według Komisji Europejskiej w tym roku gospodarka 27 państw Unii skurczy się o 1,8 proc. Na tym tle solidnie wypada Polska, bo według prognoz Komisji - jako nieliczna w Europie - urośnie, i to aż 2 proc.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos