- Dziś Renault ogłosi, że do ojczyzny wraca produkcja samochodu wytwarzanego dotąd poza Francją - ogłosił wczoraj rano minister przemysłu Francji Luc Chatel. Dodał, że dzięki decyzji koncernu powstanie 400 nowych miejsc
pracy w fabryce pod Paryżem. Zaraz okazało się, że do Francji Renault przenosi produkcję modelu Clio II z innego państwa UE. - Będzie przeniesiona linia produkcyjna ze Słowenii - powiedział Fabien Gache, lider centrali związkowej CGT w Renault. Koncern tłumaczy, że w ten sposób chce skorzystać z popytu na Clio po wprowadzeniu w wielu państwach UE premii na zakup nowych aut za złomowanie starego pojazdu.
Komisja Europejska zażądała wyjaśnień od Paryża, bo może czuć się wystrychnięta na dudka. Zaledwie trzy tygodnie temu rząd Francji zapewniał Brukselę, że nie da pomocy publicznej koncernom motoryzacyjnym w zamian za rezygnację z inwestycji w innych państwach UE. - To zdumiewające, ale minister Luc Chatel powiedział, że decyzja Renault jest bezpośrednio związana z francuskim planem pomocy dla
motoryzacji - nie krył konsternacji rzecznik KE Jonathan Todd.
Rezygnacji z inwestycji w innych państwach UE żądał prezydent Nicolas Sarkozy, zapowiadając w lutym, że koncerny Renault i Peugeot-Citroën (PSA) dostaną z
budżetu gigantyczną pomoc po 3 mld euro. W zamian nie będą mogły zamykać fabryk we Francji i zwalniać francuskich
robotników, choć mogłyby to robić w innych państwach UE. Sarkozy sugerował nawet, że koncerny powinny przenieść do Francji produkcję z innych państw UE. - Nie da się usprawiedliwić, jeśli koncern, którego nazwy nie wymienię, buduje fabrykę w Czechach, by sprzedawać auta Francuzom - mówił Sarkozy. W Czechach, a także na Słowacji, auta produkuje koncern PSA.
W UE wybuchła burza i rząd Francji był gromko karcony za protekcjonizm, który rozbija jedność UE i wspólny europejski rynek. Oburzenia nie krył Mirek Topolanek, premier Czech, które przewodzą teraz UE. W reakcji na działania prezydenta Francji Topolanek na 1 marca zwołał nadzwyczajny szczyt UE, aby ocenić działania antykryzysowe poszczególnych państw członkowskich. Paryż uniknął oceny przez innych przywódców UE.
W przeddzień szczytu minister Luc Chatel w liście do komisarz UE ds. konkurencji Neelie Kroes zadeklarował, że w umowach o pomocy nie będzie zapisu zobowiązującego koncerny do rezygnacji z inwestycji poza Francją. KE przyjęła te słowa na wiarę i zaakceptowała francuską pomoc dla motoryzacji. Wczorajsza wypowiedź Chatela "stoi w całkowitej sprzeczności z listem do komisarz Kroes" - przyznał Todd.
Czy to było tylko taktyczne ustępstwo, a Paryż nie ma zamiaru faktycznie rezygnować z protekcjonistycznych roszczeń? W zamian za 250 mln euro pomocy producent ciężarówek Renault Trucks nie będzie mógł zamknąć fabryk ani zwolnić francuskich robotników - już w zeszłym tygodniu publicznie powiedział minister Luc Chatel.