Skype to cudowne
dziecko internetu, z równie rozpoznawalną marką co
Google czy Yahoo! Umożliwiając darmowe rozmowy między użytkownikami i bardzo tanie połączenia zagraniczne na zwykłe numery telefoniczne, przyciągnął do siebie ponad 405 mln internautów z całego świata. Większość to osoby prywatne, które komunikator wykorzystują do rozmów na linii komputer - komputer, używając słuchawek z mikrofonem. Ale jak deklaruje spółka, już 35 proc. użytkowników wykorzystuje
Skype'a także do celów biznesowych.
- Gdyby
Skype nie istniał, nasze rachunki byłyby o 50 proc., może nawet o 100 proc. wyższe - twierdzi Steve Mandel, właściciel firmy doradczej w Kalifornii. 65 pracowników jego firmy używa Skype'a do kontaktów z klientami i między sobą.
Skype chce teraz sięgnąć po średniej wielkości firmy i te nieco większe.
- Przedsiębiorcy chcieli znacznie więcej, niż byliśmy im w stanie zaoferować - mówi Stefan Oberg kierujący poczynaniami Skype'a w telekomunikacji dla biznesu.
Wczoraj ruszyła zamknięta wersja beta nowego oprogramowania - "Skype for SIP for Business". W skrócie: pozwoli ono na podłączenie Skype'a bezpośrednio do central telefonicznych opierających się na protokole SIP, które coraz częściej instalują u siebie firmy. Np. według danych firmy IDC tylko w 2008 r. podłączono pół miliona takich central.
Co to zmieni? Pracownicy będą mogli dzwonić przez Skype'a z telefonów na swoich biurkach, a nie przez komputer albo telefony internetowe.
Cen połączeń w usłudze biznesowej Skype na razie nie ujawnia. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że za minutę połączenia z numery stacjonarnymi i komórkami spółka będzie pobierała 2,1 centa.
Co istotne, na numery w biznesowym Skype'ie każdy z użytkowników komunikatora będzie mógł dzwonić za darmo (będą odpowiednikiem infolinii 0-800). Nie będą jednak działały - podobnie jak w przypadku tradycyjnego Skype'a - numery alarmowe.
Skype chce przy okazji zmienić swój wizerunek, w tym logo. - Klienci mówili nam: jak mamy traktować was serio, skoro wyglądacie jak album Abby z 1976 r.? - mówi Oberg.
Co o ruchu Skype'a sądzą analitycy? - Z zainteresowaniem będziemy obserwować, w jakim stopniu duże firmy zmienią swoją opinię na temat wprowadzenia Skype'a do własnych sieci - mówi cytowana w komunikacie Rebecca Swensen, analityk IDC.
Wejście na rynek biznesowej telekomunikacji może być podyktowane presją inwestorów na eBay'a - aukcyjny gigant przejął Skype'a w 2005 r., płacąc 2,6 mld dol. W ub.r. Skype zanotował 550 mln dol. przychodów, głównie z płatnych połączeń na telefony i z usługi skrzynki głosowej. Ale kokosów eBay na nim nie zbija - dlatego inwestorzy naciskają, by właściciel wycisnął z internetowego komunikatora więcej przychodów albo Skype'a sprzedał. Wartość rynku telekomunikacji w korporacjach szacuje się nawet na 200 mld dol. rocznie.