W środę Anna Streżyńska wysłała list do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, skarżąc się na niektóre media.
Chodzi o publikacje - w styczniu w "Newsweeku", a teraz we "Wprost", podważające prawidłowość rozstrzygniętego w listopadzie
przetargu na częstotliwości 900 MHz. Wątpliwości autorów tekstów budzi to, że dwie rezerwacje wygrał w nim najpierw Play, a po jego rezygnacji z jednego pasma otrzymała je spółka Aero 2. Tymczasem Aero 2 to firma, która powstała zaledwie kilka miesięcy przed
przetargiem, z kapitałem zakładowym 50 tys. zł. Poza tym operatorzy z "wielkiej trójki", czyli
Orange, Era i Plus, chcieli zapłacić za częstotliwości znacznie więcej niż zwycięzcy.
UKE z zarzutami się nie zgadza i podkreśla, że jako najistotniejsze przyjęto w przetargu kryterium zwiększenia konkurencji, a nie wysokość kwoty deklarowanej przez oferenta.
- Wynika to z prawa telekomunikacyjnego, w którym zapisano, że prezes UKE jest zobowiązany do wspierania konkurencji i zapewnienia użytkownikom dobrych cen i jakości usług - podkreśla Streżyńska.
Co pisze prezes UKE w liście do SDP? Twierdzi, że w ostatnim czasie doświadcza "profesjonalnie zorganizowanej i realizowanej kampanii public relations wymierzonej w reputację Urzędu Komunikacji Elektronicznej". Prezes UKE twierdzi, że w publikowanych artykułach i przesyłanym do niej pytaniach powtarzają się w nich te same tezy, te same zdania, te same zwroty i takie same zarzuty. "Formułowane są przez dziennikarzy wcześniej niepiszących o tej branży, często pod pseudonimami" - zaznacza Streżyńska. Jej zdaniem "wyklucza [to], że mamy oto do czynienia z efektem dziennikarskiego śledztwa. Jeśli tak, to byłoby ono prowadzone przez kilkunastu dziennikarzy z kilku redakcji jednocześnie przepisującymi jeden od drugiego tezy pytań, które równolegle zadają".
- Najbardziej bulwersuje mnie fakt, że w ostatniej publikacji nie uwzględniono moich odpowiedzi - podkreśla.
- Kilkukrotnie próbowaliśmy się skontaktować z prezes Streżyńską, ale nie udało nam się, więc w końcu postanowiliśmy pytania wysłać e-mailem - mówi "Gazecie" Stanisław Janecki, redaktor naczelny "Wprost". - Odpowiedzi otrzymaliśmy już po zamknięciu numeru. Inna sprawa, że z merytorycznego punktu widzenia nie wnosiły one nic nowego, w stosunku do tego, co można było usłyszeć z ust prezes Streżyńskiej już wcześniej - dodaje.
Na liście do SDP się nie skończy. Po publikacji "Newsweeka" Streżyńska zwróciła się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, by jak najszybciej zweryfikowało prawdziwość stawianych przez dziennikarzy zarzutów o "nielegalnych związkach biznesu z regulatorem rynku telekomunikacyjnego". Jak wynika z naszych informacji, agenci CBA już odwiedzili UKE i przejrzeli dokumenty, ale nie ma jeszcze wyników tego postępowania.
Teraz prezes UKE idzie dalej. - Przygotowuję prywatny akt oskarżenia przeciwko redakcjom, by odeprzeć zarzuty. Poza tym zwrócę się do Rady Etyki mediów o zbadanie sprawy - zapowiada.