Biznes Ludzie Pieniądze

Dotacje antykryzysowe

Konrad Niklewicz
31.03.2009 , aktualizacja: 31.03.2009 20:25
A A A Drukuj
Unijne dotacje nigdy nie miały być lekarstwem na kryzys. One miały modernizować gospodarkę. Ale w trudnych czasach unijne pieniądze dla firm okazują się nadzwyczaj skutecznym kołem ratunkowym
Włodzimierz Barbachowski i jego nowa
maszyna, kupiona za unijną dotację
materiały prasowe
Włodzimierz Barbachowski i jego nowa maszyna, kupiona za unijną dotację
Włodzimierz Barbachowski, prezes i właściciel firmy Segromet, nie ma wątpliwości. - Unijna dotacja pomoże mi przetrwać obecny kryzys - zapewnia przedsiębiorca z Sokołowa Podlaskiego. Dwie specjalistyczne koparki Liebherra za prawie 3 mln zł, z czego połowę wyłożyła Unia, właśnie realizują kolejne zamówienie Segrometu, firmy specjalizującej się w recyklingu złomu metalowego i pracach rozbiórkowych.

Maszyny codziennie kruszą ściany, tną metalowe konstrukcje i przenoszą kęsy żelaza ważące setki kilogramów. I z każdym wygryzionym kawałkiem złomu przynoszą Segrometowi zysk. - Taka maszyna zastępuje dziesięciu pracowników. Dzięki nim mogę przyjąć zamówienia, które wcześniej nie były dla mnie dostępne. Choćby rozebrać most - mówi Barbachowski.

Umiejętność dostosowania się do życzeń klientów jest teraz na wagę złota. Cała branża metalowa przeżywa dziś kryzys, spowolnienie nie ominęło Segrometu, firmy istniejącej od ponad dziesięciu lat i zatrudniającej 120 osób. Firmy odzyskujące złom cierpią, bo huty drastycznie ograniczyły zamówienia, niektóre nawet o 40 proc.

Półtora miliona złotych na nowe koparki to już druga unijna dotacja, jaką dostał Segromet. Po raz pierwszy o unijne pieniądze firma wystąpiła w kwietniu 2006 r. Wtedy dostała około 3,5 mln zł (z Sektorowego Programu Operacyjnego "Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw") na kupno potężnej, mobilnej linii do przerobu żelbetonu, która odzyskuje stalowe elementy z fragmentów konstrukcji, a skruszony beton przetwarza na specjalny żwirek stosowany przy budowie i remontach dróg.

Kolos szybko udowodnił swoją przydatność - dzięki niej już w 2008 r. Segromet zrealizował "cel ekologiczny" zapisany we wniosku o dotację - przerobił 300 tys. ton kruszywa. Żeby uzmysłowić skalę - to mniej więcej tyle, ile zostaje z rozbiórki... dziesięciu przeciętnej wielkości cukrowni.

Ekologiczne korzyści nie są jednak najważniejsze. Teraz, gdy rynek handlu złomem przeżywa załamanie, kupiona za unijne euro kruszarka stała się prawdziwą podporą firmy. Bo budowa dróg (też dzięki unijnym pieniądzom!) przeżywa boom. Dzięki produkcji kruszywa Segromet przestał być uzależniony wyłącznie od metalu. - Sprzedałem 380 tys. ton kruszywa, po 15 zł za tonę. To daje 5,7 mln zł dodatkowego dochodu, pomaga w obecnych realiach ekonomicznych - mówi Barbachowski.

Pieniądze za kruszywo to niemal 10 proc. dochodów ze sprzedaży Segrometu. Wcześniej firma nie dość, że nie dostałby dodatkowych pieniędzy, to jeszcze musiałby płacić za wywieziony na wysypisko gruz. - Ta pierwsza dotacja tak naprawdę firmę mi rozruszała. Nie wiem, jak teraz poradzą sobie firmy, które nie próbowały rozszerzyć działalności - mówi przedsiębiorca.

Barbachowski podkreśla, że dotacje wymyśla sam i razem ze współpracownikami pisze wnioski. Nie korzysta z pomocy z zewnątrz. - Firmy konsultingowe może i umieją pisać wnioski, ale na naszej branży nie znają się w ogóle. A to każdy szczegół ma decydujące znaczenie - tłumaczy.

Jego zdaniem informacji o dotacjach jest wystarczająco dużo, żeby każdy przedsiębiorca sam starać się o dotację, tym bardziej że Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości organizuje szkolenia. - W przypadku drugiej dotacji mieliśmy tylko dwa kłopoty: bardzo mało czasu, żeby maszynę kupić i zmieścić się w terminach. No i wahania walutowe uderzyły mnie po kieszeni - mówi.

Teraz stara się o kolejną, już trzecią dotację. Chce uzyskać wsparcie z Regionalnych Programów Operacyjnych, podlaskiego i mazowieckiego, tam, gdzie działa jego firma. Za pomocą unijnych pieniędzy Segromet chce wybudować kolejną linię do sortowania i przetwarzania odpadów metalowych. Łączna wartość złożonych wniosków - aż 14 mln zł. Docelowo firma ma zajmować się recyklingiem nie tylko metali, ale wszystkich innych tworzyw: drewna, plastików, papieru.

Unijne pieniądze cudów nie zdziałają...

Barbachowski przestrzega jednak przedsiębiorców przed braniem unijnych pieniędzy na ślepo. - Dotacja ma tylko wtedy sens, jeśli firma ma jakąś prawdziwą potrzebę. Jeśli potrzeby nie ma, dotację bierze się na siłę, tylko po to, żeby firma dostała wsparcie z UE, to będą kłopoty. Nie uda się zrealizować wszystkich celów zapisanych we wniosku - mówi Barbachowski. W najgorszym scenariuszu to oznacza konieczność zwrotu dotacji.

Równie ostrożny jest Marek Tarnowski, prezes Euroglas PL, producenta szklanych elementów do mebli i dla przemysłu budowlanego (np. szklanych ścianek działowych, ścian elewacyjnych itp.).

Jego firma też działa w branży, która dostała bardzo w kość z powodu kryzysu. I dlatego Tarnowski - choć cieszy się z dotacji - z niepokojem patrzy w przyszłość. I podkreśla: unijne pieniądze wszystkich kłopotów nie zlikwidują.

Choć akurat w przypadku Euroglasu w ogóle pozwoliły rozwinąć skrzydła. Na przedmieściach Grodziska Mazowieckiego firma wybudowała właśnie potężną halę produkcyjną, w której już są zainstalowane maszyny. I gdy prawie wszyscy wokół zaczęli zwalniać - Euroglas zatrudnia.

- O dotację zaczęliśmy się starać w 2006 r. Liczyliśmy na to, że będziemy mogli złożyć wniosek jeszcze w połowie 2006 r., ale terminy przesuwały się - relacjonuje Tarnowski. - Na drugi dzień, jak program został uruchomiony, my byliśmy już z gotowym wnioskiem.

W końcu po wielu miesiącach procedur Euroglas dotację dostał: z działania 2.2.1 Sektorowego Programu Operacyjnego "Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw" firma dostała 4,7 mln zł, czyli prawie połowę kosztów inwestycji oszacowanych na 11 mln zł.

- Zakład zaczął działać 2 stycznia. Docelowo chcemy zatrudniać 45 osób na jednej zmianie. A ile będzie zmian? To zależy od sytuacji rynkowej - rozkłada ręce Tarnowski. Jednego jest pewien już dziś: - Będę starał się o kolejne dotacje, bo z tej, którą dostaliśmy, jestem zadowolony. Wnioski już złożyliśmy w programie wojewódzkim.

...ale pobudzą gospodarkę

- Z formalnego punktu widzenia dotacja udzielana bezpośrednio przedsiębiorcy nie powinna być traktowana jako koło ratunkowe na czas kryzysu. To nie jest zastrzyk gotówki na działalność operacyjną, na pokrycie jakiegoś bieżącego deficytu. To są pieniądze, które mają zmodernizować firmę - podkreśla Jarosław Pawłowski, wiceminister rozwoju regionalnego. - Jednak unijne dotacje bardzo pomagają przedsiębiorcom w czasach kryzysu. Raz, że pozwalają unowocześnić firmę, lepiej przygotować ją do trudniejszych warunków i przeszkolić pracowników. Dwa, że dotacje unijne pomagają przedsiębiorcom znaleźć zbyt na ich produkty. Bo jeżeli dajemy miliard euro na budowę drogi, to znaczy, że na rynku pojawia się dodatkowy miliard euro do wydania na produkty i usługi z budową dróg związanych - tłumaczy Pawłowski.

A tych miliardów będzie znacznie więcej. I nie tylko na budowę dróg. Według planów rządu w tym roku z programów pomocowych ma zostać łącznie wydanych 25-26 mld zł, z czego 21 mld zł ma pochodzić z budżetu Unii, a reszta to pieniądze, które dorzuci rząd lub samorządy (Wartość wydatków rozliczonych z Komisją będzie niższa - 16,8 mld zł).

- To będzie jeden z kluczowych elementów działań antykryzysowych w Polsce - przekonuje Pawłowski. - Drugiego "klienta" z takim zasobem środków pewnie w tym roku nie będzie. Wyraźnego wzrostu fali pieniędzy spodziewam się od przełomu II i III kwartału.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zapowiada, że tam gdzie się da, będzie upraszczać przepisy, tak, żeby firmy szybciej i łatwiej mogły korzystać z unijnych dotacji. Zaliczki dla wszystkich już się udało wywalczyć. Ponadto MRR w przypadku dotacji dla dużych firm z sektora usług dla centrów ICT (centra teleinformatyczne) obniżyło wymóg utworzenia i utrzymywania miejsc pracy przez dwa lata po utrzymaniu dotacji z 200 do 100 osób (w czasie kryzysu przedsiębiorcy boją się tak mocnych zobowiązań co do liczby pracowników).

Pawłowski podkreśla jednak, że lwia część pieniędzy i tak jest zarezerwowana dla małych i średnich przedsiębiorców. Właśnie takich jak Segromet lub Euroglas. - To małe i średnie firmy zapewniają polskiej gospodarce elastyczność. To one generują najwięcej miejsc pracy.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos