Pierwsze akcje pracownicze dostało kilku emerytowanych pracowników PGNiG i szefowie związków zawodowych na uroczystości zorganizowanej wczoraj w centrali gazowego koncernu. Pozostałym pracownikom akcje będą wydawane od najbliższego poniedziałku do 14 sierpnia.
Gazownicy dostaną za darmo 750 mln akcji spółki, wartych teraz na giełdzie ponad 2,6 mld zł. Jednak akcje będą mogli sprzedawać dopiero od lipca przyszłego roku. Do tego czasu nie zapłacą za trzymanie akcji na rachunkach w CDM Pekao SA, które dostało za to 1,2 mln zł od PGNiG.
Prawo do darmowych akcji ma 61 tys. 516 osób, które pracowały w PGNiG 30 października 1996 r., kiedy firmę przekształcono z przedsiębiorstwa państwowego w spółkę akcyjną.
Potem ponad 12 lat gazownicy czekali na darmowe akcje. Ich nadzieje wzrosły, kiedy we wrześniu 2005 r. PGNiG sprzedało nowe akcje w ofercie publicznej i zostało wprowadzone na
warszawską giełdę. Pół roku od pierwszych notowań akcji rząd mógł sprzedać jedną akcję spółki, aby wydać akcje pracownikom - zapisano w prospekcie. Jednak rząd PiS nie spieszył się z tym. Zapowiedział, że gazownicy dostaną akcje po przełamaniu monopolu Gazpromu na dostawy do Polski. Gazownicy protestowali w burzliwych demonstracjach.
Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi obecny minister skarbu Aleksander Grad i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski obiecali związkowcom PGNiG w imieniu Platformy Obywatelskiej, że w razie sukcesu wyborczego nowy rząd do końca czerwca 2008 r. rozpocznie
prywatyzację koncernu, aby wydać akcje pracownicze. Minister Grad spełnił obietnicę, ale na akcje gazownicy czekali do teraz, bo przewlekała się nowelizacja ustawy o komercjalizacji przedsiębiorstw państwowych. Skorzystali na tym emerytowani pracownicy. - Gdyby nie zmiana przepisów, uprawnień do akcji nie miałoby ok. 8-10 tys. osób - powiedział nam jeden z dyrektorów koncernu. Prawie połowę całej darmowej puli przeznaczono dla 18,3 tys. osób, które przepracowały w PGNiG minimum 24 lata. Dostaną po 19,5 tys. akcji, wartych dziś ok. 68,8 tys. zł.
Wczoraj związkowcy apelowali do rządu, by przesunął na wrzesień termin ustalania prawa do dywidendy PGNiG - aby skorzystali z niej także pracownicy. Wiceminister skarbu Krzysztof Żuk zapowiedział, że rząd rozważy ten postulat.
Po wydaniu akcji pracowniczych udziały państwa w PGNiG spadną z 85 do 72 proc. Inwestorzy, którzy zgromadzą ponad 25 proc. akcji, mogliby blokować strategiczne decyzje spółki. Dlatego zgadzając się na prywatyzację koncernu, rząd PO-PSL zobowiązał ministra skarbu, aby do końca 2008 r. w uzgodnieniu z ministrem gospodarki przygotował scenariusze dokapitalizowania PGNiG, "gdy wymagać tego będzie bezpieczeństwo energetyczne Państwa lub interes spółki". Ten zapis zaproponował resort skarbu, ale nie wypełnił go. - Takie uzgodnienia nie były prowadzone z Ministerstwem Gospodarki - przyznaje Zbigniew Kajdanowski z biura prasowego resortu gospodarki, które odpowiada za bezpieczeństwo energetyczne. - Scenariusze są rozpatrywane, ale nie zostały jeszcze zaakceptowane i nie było uzgodnień z Ministerstwem Gospodarki - powiedział "Gazecie" rzecznik Ministerstwa Skarbu Maciej Wewiór.
Zgadzając się na prywatyzację PGNiG, rząd Donalda Tuska zobowiązał też ministra Grada, aby do połowy 2010 r. zabezpieczył interesy państwa w EuRoPol Gazie, spółce PGNiG i Gazpromu, do której należy jamalski gazociąg tranzytowy z Rosji do Niemiec. Co zrobiło Ministerstwo Skarbu, aby wypełnić to zobowiązanie? Nie dostaliśmy odpowiedzi.