Emocje, o których mowa, dotyczą cyfryzacji naziemnej, która nie jest przecież jedynym sposobem cyfrowego przekazywania sygnału telewizyjnego. W Polsce są platformy satelitarne (Polsat Cyfrowy, Cyfra Plus, n, Telekomunikacja
Polska) dostarczające telewizję cyfrową do 40 proc. gospodarstw domowych, a sieci kablowe docierające do 30-40 proc. polskich domów systematycznie przechodzą na nadawanie cyfrowe.
Skąd więc tyle emocji i czy na pewno są one potrzebne? Cyfryzacja naziemna przedstawiana jest często jako najtańsza dla odbiorcy droga do odbioru cyfrowej telewizji. Poza tym cyfryzacja naziemna to proces zależny od decyzji państwa. To właśnie ono powinno podejmować w tej sprawie decyzje i ono musi nakreślić ramy całego procesu. Niestety, na razie emocje i dyskusje zastąpiły konkretne decyzje. Nie ma też jakiejś dalekosiężnej wizji.
Jaki kupić telewizor? Zgodnie z międzynarodowymi ustaleniami Polska może zagospodarować na potrzeby cyfryzacji
radia i telewizji osiem tzw. multipleksów. Przy dzisiejszym stanie techniki oznacza to możliwość nadawania cyfrowo drogą naziemną około 60 kanałów telewizyjnych (oczywiście po wyłączeniu nadawania analogowego). Jednak w praktyce liczba multipleksów nie przekroczy sześciu. Może być też tak, że cały proces skończy się na uruchomieniu trzech. To wszystko są jednak tylko rozważania czysto teoretyczne. Dlaczego?
Właśnie rusza procedura związana z wykorzystaniem pierwszego multipleksu, niedługo rozstrzygana będzie kwestia drugiego, ale ciągle nikt nie wie, jaki ma być kształt docelowy cyfryzacji naziemnej. Czy oferta obejmie 20, 30, a może 40 lub więcej kanałów? Czy będą to kanały płatne? Czy będą kanały nadawane w wysokiej rozdzielczości?
Widzowie, a także przedsiębiorcy chcący się w ten proces zaangażować muszą poznać odpowiedzi na te pytania. Choćby dlatego, że widz musi wiedzieć, czy do odbioru cyfrowej telewizji musi kupić telewizor najnowszej generacji w standardzie HD.
Gdzie znaleźć pieniądze? Takie pytanie zadawać będą sobie być może nadawcy, płacąc przez pewien czas jednocześnie za nadawanie analogowe i cyfrowe, ale takie samo pytanie może padać także w innych kontekstach. Z pewnością zadadzą je sobie ci, którzy będą chcieli znaleźć miejsce dla swoich programów w kolejnych multipleksach. Będzie to pytanie o możliwość pozyskania reklam dla sfinansowania kanału, a także to dotyczące możliwości uruchomienia płatnych serwisów w naziemnej telewizji cyfrowej. To pytanie wreszcie zadadzą sobie widzowie chcący kupić dekoder do odbioru telewizji cyfrowej. Niestety, właściwie na żadne z tych pytań nie mamy dziś odpowiedzi.
Kto będzie, a kto zniknie? Jeszcze nie tak dawno temu ludzie zajmujący się telewizją pytani o dostępność kanałów mówili: kiedy nastąpi cyfryzacja naziemna, wszystko się zmieni. Dziś nie jest wcale jasne, czy mieli rację. Schody zaczynają się już przy kwestii wykorzystania częstotliwości w pierwszym multipleksie, a problem nazywa się TVP Info.
Co prawda we wszystkich dyskusjach i planach przyjmowano, iż ma znaleźć swoje miejsce w pierwszym multipleksie, ale dziś nie wiadomo, czy ma w ogóle istnieć. Jeśli w życie wejdzie projekt nowej ustawy medialnej i powstanie kilkanaście stacji telewizyjnych regionalnych, to będą one musiały ustalać swoje miejsce w pierwszym multipleksie. A nie będzie to proste i spowoduje liczne problemy i konflikty. Twórcy projektu ustawy medialnej chyba nie zauważyli takiego drobiazgu jak rozpoczynający się proces cyfryzacji...
Czy w cyfrowej telewizji naziemnej pojawią się wszystkie kanały tematyczne telewizji publicznej i największych nadawców komercyjnych? Nie wiadomo, czy, a jeśli tak - to kiedy. Wszak nie jest do końca jasne, jak będą zagospodarowane kolejne multipleksy. Czy więc widz zobaczy w telewizji naziemnej te kanały, które zna z oferty kablowej i satelitarnej? Czy powinien je zobaczyć? Także na te pytania trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź.
Regulatorzy forsują tezę o konieczności otwarcia rynku na nowe propozycje programowe. Trudno nie zgodzić się z tak sformułowanym generalnym przesłaniem. Czy jednak uwzględniono oczekiwania odbiorców? Wszak najbardziej lubimy te filmy, które już oglądaliśmy. Za co najmniej dyskusyjne można uważać wprowadzanie na siłę do drugiego multipleksu nowych programów regionalnych. Kształtowanie wrażliwości na sprawy lokalne, patrzenie z perspektywy małej ojczyzny to ważne czynniki kształtowania nowoczesnego społeczeństwa. Pytanie tylko, czy należy to robić systemem zgoła administracyjnym. Przecież nikt nie wie, czy właśnie tego typu dobre propozycje programowe znajdą się na rynku. Stosowanie parytetów zaś jest czasem konieczne, ale zawsze ryzykowne.
Czas na decyzje To tylko przykładowe pytania, z których wynika prosty wniosek: trzeba podjąć kilka istotnych decyzji.
• Zdecydować o całościowym kształcie cyfryzacji na najbliższe lata.
• Ustalić standardy techniczne dotyczące zarówno sposobu nadawania, jaki i odbiorników oraz dekoderów.
• Zdecydować, czy, kiedy i na jakich warunkach miałby zostać wprowadzony nowy standard telewizji cyfrowej DVB T2, nad którym już trwają prace w Europie.
• Zdecydować, jak i przez kogo będzie wybierana oferta programowa; czy i kiedy jej część może być płatna.
• Zastanowić się, jak będziemy walczyć z wykluczeniem cyfrowym, czyli komu i w jaki sposób musimy pomóc w dostępie do nowych usług.
• Nie wolno zapominać o akcji informacyjnej i edukacyjnej.
• Nie da się także uciec od problemu finansowania całego procesu.
• Warto wreszcie zobaczyć cyfryzację naziemną jako część procesu cyfryzacji w ogóle. Nie zapominajmy o cyfrowym przekazie satelitarnym czy kablowym.
Jeśli chcemy, by cyfrowa
telewizja naziemna odgrywała istotną rolę, to musimy zaoferować na jej działanie maksymalną liczbę multipleksów. Jeżeli ma być atrakcyjna dla widzów i przedsiębiorców, to winna się pojawić także płatna oferta. Widzów zachęcać do zakupu dekoderów możemy ulgami podatkowymi, ale bez sprawnej informacji o całym procesie społeczeństwo nie będzie o nim wiedzieć. I wreszcie - nie da się tego zrobić bez pieniędzy.
Najważniejsze, by zobaczyć w całym procesie szansę, bo przecież cyfryzacja to problem cywilizacyjny, to szansa dla wielu ludzi nie tylko na dostęp do lepszej rozrywki i informacji, to szansa na lepszy i łatwiejszy udział w życiu społecznym. To również szansa dla wielu firm i przedsiębiorców na aktywność gospodarczą. Czas spojrzeć na to zjawisko nie jako na kolejny uciążliwy problem, ale na prawdziwą szansę. Chyba warto.
*Marcin Bochenek - b. wiceprezes TVP, odpowiedzialny m.in. za sprawy technologiczne