Internet mobilny to już prawie jedna piąta całkowitej liczby łączy szerokopasmowych w Polsce - podał Urząd Komunikacji Elektronicznej. - Internet mobilny nie zastąpi stacjonarnego, ale z pewności jest dla niego doskonałym uzupełnieniem - zapewnia autor raportu o stanie internetu mobilnego Grzegorz Bernatek. Z badań brytyjskiego regulatora rynku telekomunikacyjnego Ofcom wynika, że aż 68 proc. użytkowników przenośnego dostępu do sieci ma też w domu stałe łącze. Tylko 25 proc. Brytyjczyków korzysta wyłącznie z dostępu do sieci u operatorów komórkowych.
Z przeanalizowanych w marcu przez UKE cenników operatorów sieci komórkowych wynika, że przy limicie transferu danych 1 GB za bezprzewodowy dostęp do internetu klient indywidualny zapłaci miesięcznie od 49 do 60 zł miesięcznie. Co ciekawe, za wyższy limit (od 3 do 6 GB) można zapłacić mniej - nawet 45 zł. A to dzięki ofercie wprowadzonej przez Play. Problem z tym ostatnim operatorem polega na tym, że choć jego sieć nadajników rozwija się szybko, to wciąż nie pokrywa całego kraju.
Inni operatorzy skrzętnie wytykają to najmłodszemu graczowi. - Oferta
Orange jest nieporównywalna do oferty Play choćby ze względu na zdecydowanie większy zasięg usług internetowych. W sieci Orange z mobilnego internetu w różnych technologiach i prędkościach można korzystać na obszarze niemal całego kraju, w zasięgu jest 99,5 proc. mieszkańców - podkreśla Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP.
Jak zaznacza Marcin Gruszka, rzecznik Play, w zasięgu nadajników operatora znajduje się już prawie 300 miast. - W kolejnych kilkudziesięciu trwają testy, a nadajniki zostaną włączone w kwietniu i maju. Poza tym w planach mamy kolejne kilkaset lokalizacji - podkreśla i zaznacza, że Play liczy na pokonanie konkurencji jakością. - Stawiamy nadajniki wyłącznie w najnowszej technologii 3G - mówi. Zdradza, że sieć przygotowuje ofertę jeszcze tańszą od obecnej, ale tylko dla klientów banku ING.
W analizie UKE podkreśla, aby przy wyborze oferty nie kierować się wyłącznie ceną. Warto rozważyć dodatkowe usługi i propozycje operatorów, a przede wszystkim przetestować jakość usługi. - Standardem stało się już udostępnianie klientom modemu internetowego na próbę, od 7 do nawet 30 dni - podkreśla Anna Streżyńska, prezes UKE. - Jest niezwykle ważne, aby klient mógł sprawdzić rzeczywiste wartości transferu danych przed podpisaniem umowy, zwłaszcza w przypadku umowy na czas określony, której przedterminowe rozwiązanie z reguły wiąże się z nałożeniem kar na klienta.
Czym jeszcze kuszą nas operatorzy? Oferta może obejmować między innymi propozycje dokupienia laptopa, a także tanie lub bezpłatne oprogramowanie.
Najważniejsza jest jednak jakość usług. Sprawdzali ją w grudniu przedstawiciele firmy doradczej Audytel. Przez cały miesiąc jeździli po Polsce i sprawdzali w praktyce, jak działa dostęp do sieci przez modemy komórkowe. Sprawdzono jakość usługi w 22 miastach różnej wielkości, dokonując w sumie 2,5 tys. pomiarów zarówno na zewnątrz budynków, jak i wewnątrz. - Przeciętnie osiągane prędkości pobierania danych wynoszą ok. 700-800 kb/s. To w zupełności wystarcza nawet do korzystania z takich serwisów jak YouTube - zaznacza autor raportu Grzegorz Bernatek.
Najlepiej mają mieszkańcy dużych miast (powyżej 250 tys. mieszkańców), bo to tam operatorzy najpierw instalują nadajniki. Średnia szybkość pobierania danych w tych miastach wynosi 753 kb/s. Im mniejsze miasto, tym również szybkość mniejsza - aż do 570 kb/s w miejscowościach do 50 tys. mieszkańców.
W zestawieniu najlepiej wypadła
Warszawa, gdzie średnia prędkość pobierania danych wynosi 834 kb/s. W stolicy znajduje się też dziesięć punktów, w których usługi działały najlepiej, osiągając szybkość nawet 5,6 Mb/s. Dopiero na 11. miejscu jest Gdańsk, gdzie w jednym z miejsc udało się osiągnąć prędkość pobierania danych na poziomie 2,6 Mb/s. Spośród miejscowości z najwyższą średnią, na drugim miejscu jest Gdynia, na trzecim Elbląg (789 kb/s). Najsłabiej usługi mobilnego internetu działały w grudniu w Sosnowcu (442 kb/s), Garwolinie i Mławie (331 kb/s).